Na początku roku Rafał Wolski zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Od tego czasu zrobił wiele, by jak najszybciej wrócić na ligowe boiska. Żmudna rehabilitacja przyniosła oczekiwane efekty, a 26-letni pomocnik nie tylko zagrał w sparingu z Olympiakosem, ale strzelił też jedynego gola dla Lechii.

Początkowe diagnozy mówiły o tym, że Wolski może wrócić do gry w PKO Ekstraklasie we Wrześniu. To się zmieniło i niewykluczone, że od początku sezonu zawodnik ten będzie do dyspozycji Piotra Stokowca. - Od pierwszego dnia przygotowań jestem w pełnym treningu. Wszystko jest dobrze, trenuję z pełnymi obciążeniami. Nic mnie nie boli, wyniki badań też były świetne, więc nie było żadnych przeciwwskazań, abym wrócił do zajęć. Nie wiem kiedy zagram w lidze. To zależy od trenera, czy widzi mnie widzi w składzie. Czuję się dobrze, nie mam żadnych problemów, obaw, a głowa jest gotowa do pracy i wygrywania. Ja dostałem zielone światło od lekarzy - powiedział Wolski.

Trener Stokowiec przyznaje, że bardzo liczy na Wolskiego. - Widać, że wszedł na boisko z pokorą, ale swoje zrobił i kilkoma zagraniami pokazał, że to jest piłkarz, który może dać wiele jakości. Nie jest gotowy do gry na 90 minut, ale nawet jak wejdzie na 30 minut, to mogą być to decydujące momenty w meczu. Będziemy go powoli wprowadzać, a meczów dużo przed nami. Wygląda to obiecująco, ale nie chcę żebyśmy się zapomnieli. Nawet jak jest bardzo dobrze, to wolę uważać i go oszczędzać, bo to jest zbyt cenny zawodnik - zaznaczył Stokowiec.

Sam zawodnik jest zadowolony z postawy drużyny w środowym sparingu z Olympiakosem. Również z wielkimi nadziejami przystąpi do nadchodzącego sezonu. - Sparing z Olympiakosem był pozytywny i tylko szkoda, że nie udało dowieźć zwycięstwa. Trochę to popsuło humory, ale możemy być zadowoleni z gry i z tego, co prezentujemy na boisku. Pamiętajmy, że wyniki w sparingach nie są najważniejsze. Teraz najbardziej się liczyć będzie Superpuchar, bo to najbliższy mecz. Mam nadzieję, że fajny sezon przed nami. Poprzedni był bardzo udany, ale wierzę, że jeszcze lepsze dni przed nami - zakończył "Wolak".

 

 

źródło: 90minut.pl / własne