W sobotę piłkarze Lechii zagrają z Cracovią w ramach 14. kolejki PKO Ekstraklasy (godz. 17.30). - Nie widzę u nas obniżki formy. Myślę, że nasza gra jest na dobrym poziomie, natomiast cały czas brakuje nam skuteczności i zamknięcia meczu - mówi trener Piotr Stokowiec.

O ile jednak w dwóch poprzednich meczach biało-zieloni grali z drużynami z dołu tabeli (Arka, Górnik), o tyle teraz przyjdzie im zagrać z zespołem, który ma się bić o mistrzostwo Polski. W tym momencie Cracovia jest na piątym miejscu w ligowej tabeli, mając dwa punkty przewagi nad Lechią. - Cracovia jest w dobrej dyspozycji, można powiedzieć, że zespół jest na fali, ale my będziemy robić wszystko, żeby przerwać ich serię. Wiemy, że w Krakowie czeka nas ciężki bój, ale jesteśmy na to gotowi. Stać nas na to. Pokazaliśmy to choćby w Gliwicach czy Warszawie. Paradoksalnie lepiej nam się gra w tych trudniejszych meczach - przekonuje trener Stokowiec.

Lechia będzie chciała przełamać klątwę stadionu Cracovii, który nie kojarzy im się za dobrze. Ostatnie zwycięstwo miało miejsce w sezonie 2016/17. Trzy kolejne spotkania to porażki, kolejno: 1:2, 2:4, 0:2. Bolesne były szczególnie te dwie porażki w poprzednim sezonie, gdy Lechia do końca biła się o mistrzostwo i m.in. tych punktów zabrakło do złotego medalu. 

Co ciekawe, Lechia grała na wyjeździe z Cracovią dwukrotnie bezpośrednio po meczu w Pucharze Polski. W pierwszym przypadku było to zaledwie parę dni po półfinale z Rakowem Częstochowa, w drugim zaś trzy dni po finale z Jagiellonią Białysto. - Z tą różnicą, że w poprzednim sezonie w tamtym okresie Cracovia nie grała już w Pucharze Polski. Teraz jest inna sytuacja, choć za bardzo nie rozumiem dlaczego Cracovia grała we wtorek, a my w środę. Ktoś tak postanowił, nie chcę się w to zagłębiać - mówi Stokowiec. - Mieliśmy parę zmian w składzie, Cracovia również, więc jest to sytuacja 50 na 50. Wynik jest sprawą otwartą - dodał szkoleniowiec.

Na mecz z Chełmianką Lechia udała się samolotem, natomiast do Krakowa biało-zieloni pojadą pociągiem. - Cieszę się, że klub staje na wysokości zadania. Nie wszystkie kluby mają możliwość wyczarterowania samolotu. Wiadomo, że są to rzeczy obciążające budżet, ale przynoszą skutek, czego efekt mieliśmy choćby w poprzednim sezonie. W tak okrojonym składzie nie dalibyśmy rady, gdybyśmy podróżowali po Polsce tylko autokarem. Są to małe, ale niezwykle ważne rzeczy. Przez taką podróż można grać o pięć, dziesięć proc. gorzej, ale czasami takie detale decydują o tym czy się mecz wygrywa czy nie - mówi trener Stokowiec.

źródło: własne