Po sobotnim meczu postanowiliśmy ocenić naszych piłkarzy. Zastosowaliśmy skalę 1-10.

Dariusz Trela [4] - Debiutu w Lechii Darek nie zaliczy do udanych. Popełnił spory błąd przy pierwszej bramce Patryka Tuszyńskiego, jednak wbrew temu co mówi wiele osób, nie był jedynym winowajcom tej bramki. Duży błąd popełnili także obrońcy, którzy najpierw pozwolili na dobre dośrodkowanie Dzalamidze, a potem popełnili kolosalny błąd w kryciu. Poza tą sytuacją Trela bronił solidnie, w drugiej połowie pozostawał bezrobotny.

Marcin Pietrowski [3] - Wszyscy zastanawiali się, czy Marcin podtrzyma dobrą formę ze sparingów i na dłuższy czas pozostawi na ławce Mateusza Możdżenia. Niestety tak się nie stało, liga dość brutalnie zweryfikowała Pietrowskiego. Bardzo przeciętnie w obronie, prawie w ogóle nie podłączał się do akcji ofensywnych. Stać go na więcej, ale nie wiadomo czy trener Machado da mu kolejną szansę mając na ławce takiego zawodnika jak Możdżeń.

Tiago Valente [1] - Ogromne rozczarowanie. Facet, który grał w Lidze Europy po boisku ruszał się jak wóz z węglem. Mało zwrotny, prawie cały czas spóźniony, gubiący krycie. Po sparingu z Panathinaikosem pojawiały się głosy, że Tiago prezentuje się fatalnie i niestety to się potwierdziło.Oczywiście nie skreślamy zawodnika na samym początku przygody z Lechią, ale oczekujemy znacznej poprawy.

Rafał Janicki [5] - Nowy kapitan Lechii prezentował stały, solidny poziom, choć nie ustrzegł się kilku błędów. Często musiał naprawiać pomyłki Valente, widać było brak zgrania między tymi zawodnikami. Janicki miał się uczyć od starszego Portugalczyka, a wygląda to do tej pory, że jest odwrotnie.

Nikola Leković [5] - Słabo wszedł w mecz, ale z każdą minutą było lepiej. Tradycyjnie niezmordowany biegał na całej długości boiska, ale nie był to jeszcze ten wybitny Nikola, którego zapamiętaliśmy z zeszłego sezonu.

Stojan Vranjes [4] - Baaaardzo przeciętny mecz Stojana. Bardzo dużo niedokładności, mało odbiorów, ani jednego kluczowego podania. Mamy nadzieję, że to tylko jednorazowa wpadka Bośniaka, bowiem od tego zawodnika mamy prawo wymagać dużo więcej. Na szczęście w tym meczu był...

Ariel Borysiuk [8] (MotM) - Zaskoczenie. Ale na wielki plus! W meczu z Panatą były symptomy, że Ariel jest w dobrej formie, ale w spotkaniu z Jagą był znakomity. Mnóstwo odbiorów, długich (i celnych!) przerzutów, tytaniczna praca w drugiej linii. Właśnie takiego Borysiuka chcemy oglądać w Lechii, dodatkowo nie popełnia już całego mnóstwa fauli tak, jak to było w czasach jego gry w Legii. Trzymamy kciuki, aby forma została.

Piotr Wiśniewski [7] - Jak zwykle mamy duży problem z Piotrkiem. Do 45 minuty praktycznie niewidoczny, wiele osób sugerowało jego zmianę. Ale nagle przed gwizdkiem sędziego na przerwę niesamowita akcja i wspaniała bramka. I od tego momentu było znacznie lepiej, starał się brać na siebie ciężar rozgrywania piłki, zaliczył kluczowe podanie do Sadajewa, po którego akcji padło wyrównanie. Miał jeszcze kilka zrywów i wydaje się, że gdyby podjął lepsze decyzje, to Lechia przywiozłaby do Gdańska 3 punkty. Niemniej doceniamy olbrzymi wkład Piotrka w końcowy wynik meczu.

Bartłomiej Pawłowski [2] - Chyba nikt nie oczekiwał takiego debiutu Bartka w Lechii. Nie będziemy pastwić się nad zawodnikiem, Pawłowski sam wczoraj ocenił swój występ w Lidze+ Extra. O ile w przypadku Tiago Valente nie wiemy czego się spodziewać w kolejnych meczach, to o Bartka jesteśmy spokojni. Wypadek przy pracy zdarza się każdemu i czekamy na rehabilitację w piątkowym meczu.

Maciej Makuszewski [4] - Analogicznie do Stojana Vranjesa, bardzo przeciętny występ Maćka. Było kilka zrywów, rajdów, ale widać było, że to nie jest jego dzień. Plus za walkę do końca, ale wszyscy mamy nadzieję, że od meczu z Podbeskidziem zobaczymy starego, dobrego Makiego z bramką lub asystą na koncie.

Zaur Sadajew [6] - Walczył jak zawsze, ale gdyby w tym meczu podejmował tylko dobre decyzje, to Lechia spokojnie wygrałaby 5:2. Jak miał podawać to strzelał, jak miał strzelać, to podawał. Musi ustabilizować formę i zacząć podejmować te lepsze decyzje na boisku.

Piotr Grzelczak [4] - Bez rewelacji. Wszedł w pierwszej połowie za Bartka Pawłowskiego, ale pokazał się dopiero w drugiej. Kilka szarpnięć lewym skrzydłem, gdy strzelał z woleja został niestety zablokowany (widać ligowcy nauczyli się co jest najmocniejszą bronią Piotrka). Podobnie jak Sadajew, kilka razy mógł zachować się lepiej.

Mateusz Możdżeń i Daniel Łukasik - Grali zbyt krótko aby ich ocenić, ale obaj zdążyli pokazać się z dobrej strony przez te kilka minut. Na uwagę zasługuje szczególnie jedno kapitalne, otwierające podanie Możdżenia, który zasygnalizował, że z Podbeskidziem może zagrać od pierwszej minuty.

Joaquim Machado [3] - Słaby debiut portugalskiego trenera. Nie pomógł drużynie wygrać meczu. Przy wyniku 2:2 trzeba było szybciej zdecydować się na zmiany, bo Jagiellonia praktycznie przestała atakować. Miał trener Machado do dyspozycji Aleksicia, Możdżenia, Łukasika, Frankowskiego, więc gdy Jaga była na w głębokiej defensywie trzeba było wprowadzić któregoś z nich.