Jednym z bohaterów niedzielnego meczu z Legią Warszawa był Maciej Gajos, który strzelił pięknego gola z rzutu wolnego.

Czy to najładniejsza bramka w karierze 30-letniego zawodnika? - Z rzutu wolnego prawdopodobnie tak. Strzeliłem parę goli, jedne były ładniejsze, inne trochę gorsze, ale na koniec i tak liczą się tak samo. Najważniejsze, że dają punkty. Wcześniej częściej graliśmy bokami i nie mieliśmy zbyt wielu rzutów wolnych z takich pozycji. Teraz się to zmieniło. Ilkay Durmus strzelił gola z rzutu wolnego w Krakowie, ja miałem trochę farta w meczu z Cracovią. Nieistotne jak, ważne, że wpada - przyznał Gajos.

W niedzielę Lechia zdominowała zespół Legii. - Analizowaliśmy ich mecz z Rakowem i niektóre sytuacje ze spotkania z Górnikiem Łęczna oraz w Lidze Europy. Można powiedzieć, że wszystkiego po trochu. Chcieliśmy być gotowi na wszystkie warianty. W tygodniu głównie skupialiśmy się jednak na sobie, patrzeliśmy na swoją grę. Nie chcieliśmy się dostosować do Legii, tylko pokazać nasz własny styl. Myślę, że było to widać na boisku - wytłumaczył Gajos.

W ostatnim czasie Gajos jest w życiowej formie. - Wyniki i przede wszystkim gra dają pewność siebie. To napędza. Jesteśmy bardziej widoczni w środku, częściej mamy piłkę przy nodze. Nie powiem, że moje zadania są lepsze lub gorsze. Są po prostu inne. Jestem rozliczany przez trenera z wywiązywania się z tych zadań. Czasami jest to mniej przyjemne dla oka, ale staram się jak najlepiej podchodzić do swoich obowiązków i wypełniać założenia. Chcę grać w piłkę. Jeśli trener powie, że mam grać tak i tak, to po prostu to robię - powiedział pomocnik Lechii.

źródło: własne