Takiego wyniku nikt się nie spodziewał. Beniaminek Ligi Lechia spłatała figla dla tych jedynie, którzy dotychczas jej nie widzieli, a tylko ze słyszenia znali wyniki uzyskiwane w rozgrywkach.

„Mecz ligowy Warta – Lechia, który według papierowych obliczeń miał „Zielonym” przynieść dwa punkty zakończył się niespodziewanym lecz w pełni zasłużonym zwycięstwem gości w stosunku 2:0.” „Beniaminek Ligi sprawił w pierwszym meczu w Poznaniu drużynie poznańskiej lanie, wygrywając zasłużenie 2:0.” Takie m.in. opinie pojawiły się po pierwszym w historii wyjazdowym zwycięstwie gdańskiej Lechii w ekstraklasie. Rzeczywiście przed meczem zdecydowanym faworytem była Warta, która zajmowała 4 miejsce, a Lechia była na ostatnim 12. W dotychczasowych meczach na własnym stadionie poznaniacy rozbili Cracovię 4:0 oraz chorzowskich Ruch 3:0. 

Tymczasem to goście z Gdańska (wzmocnieni zatwierdzonym wreszcie do gry znakomitym obrońcą Kuszem) od początku dyktowali warunki, a po meczu prasa nie szczędziła im komplementów: „Lechia była zespołem wyrównanym i narzuciwszy grę o szybkim tempie utrzymywała przez cały okres meczu otwarta grę. Obok doskonałej kondycji wszyscy zawodnicy byli szybsi i nie raz zabawiali się z warciarzami „w ciuciubabkę”. "Najlepszą częścią drużyny była pomoc, która łatwo radziła sobie z anemicznymi atakami Warty, a to co przeszło, rozbijało się o twardą i nieustępliwą obronę.” W innej relacji podkreślano z kolei znakomitą postawę formacji ofensywnych: „Goście zaprezentowali się dodatnio, byli lepsi od gospodarzy technicznie i szybsi. Wyróżniała się szczególnie linia ataku. Reszta zespołu grała bardzo ambitnie.”

Asysty Kokota II

Piłkarze Warty byli w stanie realnie zagrozić bramce Lechii tylko raz na samym początku spotkania. Później tylko gdańszczanie stwarzali zagrożenie bramkowe, zasłużenie uzyskując dwa gole. Pierwszą bramkę uzyskał w 22 minucie Rogocz. Podanie Alfreda Kokota z głębi pola minęło poznańskich obrońców, a napastnik Lechii skierował spokojnie piłkę do bramki obok wybiegającego Krystkowiaka. Mecz rozstrzygnął się ostatecznie w 57 minucie, kiedy to ponownie Rogocz uderzył z dalszej odległości nie do obrony. W tej sytuacji podającym był również Alfred Kokot.

Niespodziewane zwycięstwo było zasługą całego zespołu, co podkreślone zostało w relacjach prasowych: „Lechiści zagrali naprawdę dobrze. Szybkością i startem do piłki zaskakiwali Wartę, która jakoś dziwnie ociężale wyglądała na tle zwrotnych, sympatycznych i młodych chłopców znad morza. Napad Lechii nie tylko przebojowy i szybki, ale też strzelający z każdej pozycji. Pomoc uważna, dobrze kryjąca napastników Warty, potrafiła zasilać napad ciągłymi dobrze adresowanymi piłkami. Zwłaszcza Kamzela sparaliżował Genderę, a obrońca Kusz Smólskiego”. Po tym sukcesie Lechia wskoczyła na 9 miejsce, a do piątej Warty traciła tylko punkt. Niestety w sezonie 1949 Lechii nie udało się już odnieść wyjazdowego zwycięstwa i na koniec sezonu gdańszczanie opuścili ekstraklasę.

24 kwietnia 1949 roku
Mecz ekstraklasy
Warta Poznań - Lechia Gdańsk 0:2 (0:1)
Widzów: 8 000
Rogocz 22`, 58`
Warta: Krystkowiak - Dyda, Dusik, Groński, Cybiński, Skrzypniak, Kaczmarek, Opitz, Gendera, Szymura, Smólski
Lechia: Pokorski – Lenc, Hubert Kusz, Nierychło, Kamzela, H.Kokot, Kupcewicz, Skowroński, Rogocz, Goździk, A.Kokot

autor: Marcin Średziński

O AUTORZE
DarioB
Author: DarioB
Badacz Historii Lechii
Z portalem Lechia.net związany od 2003 roku. Wcześniej głównie foto, obecnie archiwa oraz badanie historii Lechii Gdańsk.
Ostatnio napisane przez autora