lechia

Na łamach serwisu futbolnet.pl Marek Zieńczuk opowiedział o swojej karierze i ostatnim nieprzyjemnym rozdziale związanym z Lechią. Poniżej zamieszczamy fragment wywiadu.

Po wielu latach wróciłeś do Lechii. Zastałeś inny świat?

Od momentu, gdy opuściłem Gdańsk, w Lechii zmieniło się dosłownie wszystko. To już inny klub, inne twarze. Powiedzmy, że struktury poszły w dobrym kierunku. Szkoda tylko, że w moim przypadku nie wszystko ułożyło się tak, jak powinno...

Zatrzymajmy się na moment. Na konferencji podsumowującej rundę jesienną prezes Lechii, Maciej Turnowiecki, oświadczył, że jego zdaniem zachowałeś się nie fair wobec klubu. Jak myślisz, co konkretnie miał na myśli?
Pytanie, kto wobec kogo zachował się nie tak, jak należy? Do Lechii wróciłem w sierpniu 2010 roku. Zaproponowałem, że przez pierwsze pół roku nie wezmę ani grosza. Po pierwsze dlatego, żeby nikt nie poganiał mnie do gry po ciężkiej kontuzji. Po drugie, nie chciałem żeby wypominano mi, że przychodzę wydoić klub z kasy. Gdzieś usłyszałem, że klub przygarnął Zieńczuka, bo nikt inny go nie chciał. Prawda jest taka, że miałem jeszcze roczny kontrakt w Grecji i dobrowolnie zrezygnowałem wówczas ze 100 tysięcy euro. W konsekwencji bardzo dużo straciłem. W Lechii nie dano mi nawet szansy. Kiedy chciałem przedłużyć kontrakt, zaoferowano mi tyle, ile zarabiają klubowi masażyści.

Na wspomnianej już konferencji prezes Turnowiecki oznajmił, że w Ruchu Chorzów zaproponowano ci cztery – pięć tysięcy złotych więcej...

Rzecz jasna są to informacje wyssane z palca. Kompletne bzdury! Dogadanie się z Ruchem odnośnie warunków kontraktu to była kwestia godziny. Tym bardziej dziwię się, że nie udało się dojść do porozumienia w Gdańsku. Szczególnie, że nie miałem wygórowanych żądań. Uważam, że pewną markę zdołałem sobie wypracować, większego śladu po kontuzji też już nie było. Może o tym świadczyć fakt, że w pierwszym meczu w barwach Ruchu zagrałem w podstawowym składzie. Przeciwko Lechii zresztą.

Cały wywiad z Markiem Zieńczukiem

Źródło: futbolnet.pl