W całym sezonie 2018/19 zespół Lechii stracił 38 bramek, co było drugim (ex aequo z Legią Warszawa) wynikiem w lidze. Tymczasem w obecnych rozgrywkach gdańszczanie po 30 kolejkach mają już stracone aż 42 gole. Jest to najgorszy wynik spośród wszystkich drużyn w grupie mistrzowskiej. Mniej goli straciła nawet będąca w strefie spadkowej Korona Kielce.

Z pytaniem, dlaczego tak się stało, zwróciliśmy się do trenera Piotra Stokowca. Podkreśliliśmy, że nie można cały czas tłumaczyć się roszadami w składzie lub brakiem koncentracji w poszczególnych meczach.

- Oczywiście, że nie chciałbym wszystkiego zrzucać na brak koncentracji czy ubytki kadrowe, bo naturalną rzeczą jest, że składy w zespołach się zmieniają. Po ostatnim sezonie przede wszystkim zwróciliśmy uwagę, żeby rozwijać drużynę, żeby przykładać większą wagę do akcji ofensywnych, budowania gry. Nad tym mocno pracowaliśmy. Widzimy jednak, że odbiło się to m.in. na defensywie. Mecze są przez to widowiskowe, pada dużo bramek, natomiast cierpi na tym defensywa. Mówię oczywiście w skrócie, bo oczywiście można to rozłożyć na czynniki pierwsze. Po sezonie zrobimy dogłębną analizę. Mocno przyłożyliśmy się do gry ofensywnej i myślę, że ma to przełożenie w statystykach, mam tu na myśli liczbę dryblingów,  podań w pole karne. Uległo to poprawie w stosunku do poprzedniego sezonu. Na tym nam zależało, natomiast dobrze wiemy, że nadrzędnym zadaniem jest zdobywanie punktów - powiedział Stokowiec.

Oceńcie sami czy mecze są bardziej widowiskowe niż w poprzednim sezonie. Tym niemniej, stracone bramki to nie jedyna statystyka, przy której widać regres w grze Lechii. Po 30 kolejkach biało-zieloni mają w dorobku 43 punkty, a więc aż o SIEDEMNAŚCIE (!) mniej niż na tym samym etapie w poprzednim sezonie. - Chcieliśmy grać bardziej widowiskowo, grać bardziej otwartą piłkę, co spełniałoby oczekiwania kibiców, a wiemy, że te oczekiwania są różne. Dla jednych celem nadrzędnym jest wygrywanie i punkty, ale chcemy też rozwijać naszych zawodników, robić wszystko, żeby szli w górę. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że tych punktów jest zdecydowanie mniej. Nie chcę wszystkiego tłumaczyć ruchami kadrowymi, ale nie sposób o tym zapomnieć. W poprzednim sezonie mieliśmy większą stabilność w defensywie, spotkania były bardziej zamknięte. Mocno pilnowaliśmy prowadzenia 1:0, a teraz tego nie ma. Nie jesteśmy już tak szczelni. Mamy sporo materiału do analizy pod kątem kolejnego sezonu - stwierdził trener Stokowiec.

źródło: własne