Już w sobotę mecz w ramach 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Mecz przyjaźni, w którym Lechia zmierzy się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Tradycyjnie przed spotkaniem wypowiedział się trener Jerzy Brzęczek.

 

Oczywiście nie może zabraknąć wątku Sebastiana Mili, który ostatnie lata spędził we Wrocławiu. Z pewnością będzie to dla niego szczególny mecz.

 

Jerzy Brzęczek: - Ja myślę, że Sebastian jest w takim wieku, że z nim nie trzeba dodatkowo rozmawiać. Dla nas wszystkich jest to bardzo wazne spotkanie. Wszyscy ludzie związani z Lechią i ze Śląskiem zdają sobie z tego sprawę. Sebastian jest na pewno bardzo zmotywowany, tak jak każdy inny zawodnik.

 

W ostatnim czasie u piłkarzy Lechii da się zauważyć większą pewność siebie. Wygląda to zdecydowanie lepiej, niż w rundzie jesiennej.

 

- Teraz jesteśmy na szóstym miejscu, ale zdajemy sobie jednak sprawę, że jedno potknięcie, jeden błąd w następnych trzech kolejkach może spowodować, że spadniemy niżej. Nie ma miejsca, by pozwolić sobie na mniejszą determinację i koncentrację, czego efektem będzie strata punktów.

 

- Naszym pierwszym i podstawowym celem jest zakończenie fazy zasadniczej w pierwszej ósemce, a które to będzie miejsce, to zobaczymy. Na razie droga jest do tego bardzo daleka. Patrząc na rozkład kolejek, na pewno nie można powiedzieć, że któryś mecz będzie mniej ważny. Każdy mecz trzeba wywalczyć i absolutnie nie ma mowy o tym, że ktoś nam podaruje punkty. W sytuacji w jakiej jest Śląsk, powaga tego spotkania z obu stron na pewno jest bardzo duża.

 

 Historia spotkań ze Śląskiem Wrocław

 

Niestety Lechia do Wrocławia uda się osłabiona. Na razie indywidualnie trenuje Jakub Wawrzyniak, który opuścił poprzednie dwa mecze. Urazów jest jednak więcej, zespół na Dolny Śląsk uda się w dwudziestoosobowym składzie i dopiero na miejscuw wyłoniona zostanie meczowa osiemnastka.

 

- Niestety na tę chwilę nie wygląda to dla nas najlepiej. Kuba nie jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu na Śląsk, ale mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu zacznie trenować już normalnie z drużyną. Mamy też problemy z Gersonem i Grzegorzem Wojtkowiakiem. Tak samo Piotr Wiśniewski nie jedzie do Wrocławia. Mamy więc problemy w linii defensywnej, ale z drugiej strony - jak zawsze powtarzam - jest to szansa dla tych, którzy mniej grali.

 

- Jeśli chodzi o Gersona, jest przeziębiony, ma grypę. Mam nadzieję, że do soboty będzie gotowy na sto procent. Grzesiek na wczorajszym treningu doznał urazu, a "Wiśnia" w trakcie meczu z Legią. 

 

Część urazów jest spowodowana fatalnym stanem murawy na obiektach przy ul. Traugutta. To, co było kiedyś nie do pomyślenia, teraz niestety jest powodem gorących rozmów wśród zawodników i trenerów, którzy od kilku tygodni wspólnie narzekają na stan nawierzchni.

 

- Na nasze boiska treningowe w ostatnim czasie zostało wysypane dużo piasku. Oczywiście nie będziemy szukać w tym wytłumaczeń, chociaż na pewno jest nieco inaczej. Boiska są twardsze i zawodnicy trochę narzekają. Oczywiście firma, która jest za to odpowiedzialna stara się te boiska doprowadzić do lepszego stanu. Zarówno na głównym, jak i na bocznym jest teraz dużo piasku i to się odbija na zdrowiu zawodników.

 

Szkoleniowiec pokusił się też o ocenę aktualnej dyspozycji najbliższego rywala.

 

- Niespodzianką jest to, że Śląsk zdobył wiosną tak mało punktów. Patrząc na grę Śląska, jestem pod wielkim wrażeniem. Patrząc na drużyny, z którymi się dotychczas mierzyliśmy i analizując grę Śląska, to on gra najlepszą piłkę. Jest ciężko się doczepić do czegokolwiek i znaleźć jakieś błędy. Patrząc na agresywność w grze, na wymienność pozycji, szybkość... 

 

- To jednak pokazuje jak nieprzewidywalna jest piłka. W Łęcznej gol stracony w 91. minucie, gdzie praktycznie było pewne zwycięstwo. Widać, że jako zespół prezentują się bardzo dobrze, ale jakieś indywidualne błędy powodują, że tych punktów nie zdobywają. Ja już przestrzegałem zawodników i wszystkich tych, którzy uważają, że Śląsk jest w słabej dyspozycji. Nie, Śląsk jest w bardzo dobrej dyspozycji. My sobie zdajemy sprawę, że liczba punktów przez nich zdobytych nie odzwierciedla w żaden sposób ich siły i gry.

 

Obserwuj autora na Twitterze