W środę o godz. 13 piłkarze Lechii zagrają na wyjeździe z trzecioligową Chełmianką Chełm w ramach 1/16 finału Totolotek Pucharu Polski. Awans biało-zielonych do kolejnej rundy jest obowiązkiem. 

Wprawdzie w trzech ostatnich kolejkach w PKO Ekstraklasie drużyna Lechii zdobyła zaledwie dwa punkty (przegrana z Zagłębiem Lubin, następnie remisy z Arką Gdynia i Górnikiem Zabrze), jednak trudno sobie wyobrazić, że w środę dojdzie kolejne niepowodzenie - tym razem w Totolotek Pucharze Polski. Rywalem jest bowiem jedna z najsłabszych drużyn trzeciej ligi - Chełmianka Chełm. Przy całym szacunku dla tego zespołu, biało-zieloni po prostu muszą wygrać. W dodatku w dobrym stylu, najlepiej paroma bramkami.

To znaczy, rundę wstecz pisaliśmy podobnie, a jak było, wszyscy wiemy. Lechia męczyła się z Gryfem Wejherowo, przegrywała po pięciu minutach 0:2. Ostatecznie udało się odrobić stratę i awansować dalej, natomiast styl pozostawiał wiele do życzenia. 

Wówczas było starcie z drugoligowcem, teraz natomiast klasa rozgrywkowa jest jeszcze niższa. Chełmianka w tym momencie zajmuje SIEDEMNASTE (przedostatnie) miejsce w tabeli trzeciej ligi (grupa III). Wygrała w tym sezonie jedno spotkanie ligowe, tracąc aż dwadzieścia siedem bramek. Nie będziemy pisać oczywistości, że Lechia jest zdecydowanym faworytem, bo to wie każdy. Piłkarze muszą wyjść na boisko i zrobić swoje.

- Awans do kolejnej rundy jest naszym obowiązkiem - mówi trener Piotr Stokowiec.

Jak może wyglądać skład Lechii na to spotkanie? - Jeśli będą jakieś zmiany, to niewielkie. Wyciągamy wnioski z meczu w Wejherowie - mówi Stokowiec. Co to oznacza? Poza naturalną roszadą w bramce (między słupkami stanie Zlatan Alomerović), spodziewamy się jeszcze jednej, maksymalnie dwóch zmian w środku pola. W poprzedniej rundzie w Wejherowie zagrali m.in. Rafał Kobryń czy Adam Chrzanowski i z perspektywy czasu należy powiedzieć, że eksperyment nie wypalił. Mimo, że teraz rywal jest jeszcze słabszy, to o żadnym lekceważeniu i wystawianiu drugiego garnituru być nie może. 

W tym momencie nikt nie myśli o meczu z Cracovią w PKO Ekstraklasie w weekend. Wszyscy skupieni są na starciu z Chełmianką. - Zawodnicy muszą udźwignąć fakt, że gramy co trzy dni. Bierzemy za to pieniądze i nie może być to problemem - podkreśla trener Lechii.

źródło: własne