Próżno szukać piłkarzy Lechii, którzy mocno się wyróżnili w niedzielnym meczu z Wisłą Kraków. Cała drużyna rezerw zagrała bardzo słabo. Oceny w skali 1-10.

Zlatan Alomerović (5). Nie miał w tym meczu zbyt wiele pracy. W drugiej połowie dość pokracznie odbił kąśliwy strzał z dystansu. Szczególnie w pierwszej połowie grał bardzo ryzykownie na przedpolu. Inna sprawa, że mocno irytował kibiców bardzo długim wznawianiem gry, tak jakby Lechię zadowalał remis.

Rafał Kobryń (3). Bardzo słaby występ. Zagubiony, niepewny, wiecznie spóźniony. Wisła często atakowała jego stroną. Słyszeliśmy z ust trenera Piotra Stokowca, że może być ciekawą alternatywą dla Karola Fili. Niestety, w tym momencie nie jest nawet blisko tego poziomu.

Michał Nalepa (6). Jako jedyny został w składzie po pucharowym meczu i po raz kolejny nie zawiódł. Imponowały szczególnie jego agresywne wyjścia na wyprzedzenie. Wchodził w rywala i po prostu go kasował. Dobrze, że jest wyznawcą zasady, że piłka może przejść, ale przeciwnik już nie.

Mario Maloca (6). Podobnie jak jego partner ze środka obrony - bardzo solidnie. Kilka razy ratował Lechię po centrach piłkarzy Wisły.

Adam Chrzanowski (4). Tylko nieco lepiej niż Kobryń. Widać po jakości dośrodkowań, że to nie jest i nigdy nie będzie boczny obrońca. Dodatkowo pierwsze minuty miał bardzo nerwowe. Potem było lepiej, ale tylko trochę.

Egy Maulana Vikri (2). Pewnie cała Indonezja się na nas obrazi, ale był najgorszym zawodnikiem na boisku. Przykro nam, ale jedna założona siatka Maciejowi Sadlokowi to za mało jak na standardy panujące w PKO Ekstraklasie. Może i był aktywny, może i szukał gry, ale każdy jego kontakt z piłką oznaczał stratę. Był wolny, przewidywalny, po paru minutach obrona Wisły bez problemu go czytała. Opuścił boisko w przerwie z powodu urazu oka (pojechał do szpitala). Mamy jednak wrażenie, że nawet gdyby nie uraz, i tak nie wyszedłby na drugą połowę.

Maciej Gajos (6). Dajemy notę lekko powyżej wyjściowej, bo zaprezentował się nieźle. Jako jedyny stwarzał jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Wisły - w pierwszej połowie z rzutu wolnego uderzył w poprzeczkę, w drugiej zmusił do interwencji bramkarza strzałem z dystansu. Poza tym parę razy potrafił zagrać prostopadle do partnerów ze skrzydeł. Widać, że jego forma zwyżkuje.

Tomasz Makowski (4). Niewdzięczną rolą jest ocenianie defensywnego pomocnika, bo może nie dostrzegamy na pierwszy rzut oka jego pracy. Tym niemniej Makowski w tym meczu wyróżnił się głównie tym, że słabo przyjmował piłkę i zwalniał wiele akcji Lechii. Do tego podejmował mnóstwo złych decyzji.

Rafał Wolski (3). Dał bardzo fajną zmianę w Łodzi, a teraz przeszedł obok meczu. Tracił piłkę w prosty sposób, nie mógł złapać odpowiedniego rytmu. W drugiej połowie był wyraźnie sfrustrowany swoją niemocą i zaczął grać dużo bardziej agresywnie, co skończyło się żółtą kartką. Chwilę później został zmieniony.

Sławomir Peszko (4). Widać, że jeszcze brakuje mu ogrania, bo miał w tym meczu kilka rajdów po skrzydle, które mogły zakończyć się inaczej, lepiej. Brakowało ostatniego podania, lepszej decyzji.

Artur Sobiech (3). Totalnie niewidoczny w tym meczu. W zasadzie dostrzegaliśmy go jedynie wtedy, gdy Alomerović rozpoczynał grę od własnej bramki, a Sobiech skakał, żeby wygrać pojedynek główkowy. Odcięty od podań, bezproduktywny.

***

Jarosław Kubicki (4). Jedyne co wniósł do zespołu, to chaos. Nie potrafił się odnaleźć w tym składzie personalnym. To nie był ten Kubicki, jakiego pamiętamy z poprzednich spotkań. Trochę wyglądał, jakby myślami był już w Danii.

Lukas Haraslin (4). Słaba zmiana i on sam zdaje sobie z tego sprawę. Wrzutki niedokładne, decyzje w okolicy pola karnego nietrafione. Nawet dryblingi mu nie wychodziły. 

Flavio Paixao - grał zbyt krótko, by go ocenić.

źródło: własne