Łukasz Zwoliński z chorwackiego HNK Gorica może wkrótce zostać piłkarzem Lechii (informację jako pierwszy podał na Twitterze Janekx89, nam udało się to potwierdzić). 26-letni napastnik w rundzie jesiennej trwającego sezonu zagrał w szesnastu meczach chorwackiej ekstraklasy i strzelił cztery bramki. Teraz miałby wejść w buty Artura Sobiecha, który niedawno przeniósł się z Lechii do drugiej ligi tureckiej. Biało-zieloni potrzebowali napastnika i wiele wskazuje na to, że długo nie trzeba będzie na niego czekać.

Przedstawmy krótko piłkarza, który ma być osobą odpowiedzialną za strzelanie bramek dla Lechii w rundzie wiosennej. Zwoliński 24 lutego skończy dwadzieścia siedem lat. Jest wychowankiem Pogoni Szczecin i to właśnie w tym zespole spędził większość swojej kariery. W Pogoni zadebiutował w Ekstraklasie (sezon 2012/13). W sumie rozegrał na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce 122 mecze i strzelił 22 gole. Może nie jest to bilans, dzięki któremu biłyby się o niego największe kluby w Europie, natomiast ostatnie miesiące były dla niego dość udane.

zwolinski gorica

Po kiepskim sezonie 2017/18 w Pogoni (27 spotkań i tylko jedna strzelona bramka) Zwoliński przeniósł się do ligi chorwackiej do HNK Gorica - ówczesnego beniaminka tamtejszej ekstraklasy. - Czasami najzwyklejsza zmiana powietrza, zmiana otoczenia może zrobić wielką różnicę. Porozmawiałem z menadżerem, a on znalazł dla mnie klub. Stwierdziłem, że taki ruch może mi wyjść na dobre, a teraz widać, że to był strzał w dziesiątkę - mówił dla Sport.pl we wrześniu 2018 roku. Podpisał dwuletni kontrakt, który wygasa za pół roku. Piłkarz może więc negocjować z Lechią bez zgody swojego obecnego pracodawcy, jednak jeśli ma dojść do transferu już teraz, gdański klub musi się dogadać z HNK. 

Co ciekawe, 26 grudnia ubiegłego roku mówił tak: - Wolę być miło zaskoczonym, więc nie nakładam na siebie niepotrzebnej presji. 8 stycznia, może dwa, trzy dni później spotykamy się ponownie w klubie. Czeka nas obóz w Chorwacji, a 2 lutego wznawiamy rozgrywki ligowe. W premierowym sezonie zdobyłem w lidze chorwackiej 14 goli, teraz 4, ale przede mną ponad połowa spotkań do rozegrania, wypada więc poprawić statystyki - to fragment wywiadu z portalem Łączy Nas Piłka. Jak widać, raczej nie planował, że parę tygodni po tej rozmowie będzie rozglądał się za nowym klubem.

Widocznie jednak uznał, że czas na zmiany. Debiutancki sezon w lidze chorwackiej był dla niego bardzo udany. Był podstawowym zawodnikiem HNK Gorica, rozegrał 33 spotkania i strzelił czternaście goli. Był pewniakiem do wyjściowego składu. W obecnych rozgrywkach już tak dużo nie strzelał (4 gole w lidze, do tego 5 w krajowym pucharze), natomiast dalej cieszył się uznaniem trenera.

A co działo się z nim wcześniej? W Pogoni było różnie. Początkowo był jednym z ulubieńców kibiców. Nic w tym dziwnego, w ciągu dwóch sezonów strzelił dwadzieścia goli w zespole, który nie należał do ligowych potentatów. Potem było jednak gorzej. Gdzieś zatracił formę, marnował sytuacje na potęgę (tylko jeden gol w sezonie 2016/17, choć trzeba przyznać, że nie był już pierwszym wyborem trenera). Wydawało się, że pomoże mu wypożyczenie do Śląska Wrocław, ale stało się inaczej. Trzynaście spotkań w barwach WKS-u i ani jednego trafienia.

Zwoliński zaliczył też w swoim życiu jeden haniebny transfer (wiosną 2013 roku), natomiast wierzymy, że podpisał umowę w Gdyni tylko dlatego, że ktoś go do tego zmusił.

zwolinski arka

Inna sprawa, że raczej nie ciągnie go do opowiadania o tym okresie podczas wigilijnych kolacji  w gronie rodzinnym. Jedyne gole, jakie strzelił podczas pobytu w Arce, to te w rezerwach.

wypozyczeniedoarki

- Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że w Gdyni działa mi się jakaś wielka krzywda. Po prostu nie było miło słuchać po przegranym, czy nawet wygranym (!) meczu: „Eee… Zwoliński! Paprykarz wypie*** do Szczecina” - mówił Zwoliński w rozmowie z portalem transfery.info.

Cóż... wierzymy, że w Gdańsku (o ile rzeczywiście dojdzie do transferu) będzie czuł się dużo lepiej niż przed siedmioma laty w innym trójmiejskim mieście.

źródło: własne