Jak wiadomo, po 30. kolejce tabela Ekstraklasy zostanie podzielona na pół.

Drużyny, które znajdą się na miejscach 1-8. rozegrają siedem dodatkowych meczów w grupie A, natomiast 9-16. tyle samo spotkań w Grupie B. A gdyby runda zasadnicza zakończyła się dziś? Jak wyglądałyby rozgrywki w rundzie finałowej?

Wystarczy rzut oka na tabelę, aby szybko zorientować się, które zespoły na dziś zagrałyby w Grupie A, a które w Grupie B. Należy jednak pamiętać, że po 30. kolejce liczba zdobytych punktów przez poszczególne drużyny zostanie podzielona na pół. A jeśli zdarzy się, że któryś z klubów będzie miał nieparzystą liczbę punktów, wówczas po podzieleniu jego wynik zostanie zaokrąglony w górę.

Aktualna tabela ekstraklasy

Grupa A - symulacja

Gdyby zatem dziś tabela została podzielona na dwie grupy, sytuacja wyglądałaby następująco.

1. Legia Warszawa                22 pkt.

2. Górnik Zabrze                   19 pkt.

3. Wisła Kraków                  19 pkt.

4. Lech Poznań                     17 pkt.

5. Ruch Chorzów                  16 pkt.

6. Pogoń Szczecin                 15 pkt.

7. Cracovia                            15 pkt.

8. Jagiellonia Białystok           15 pkt.

Jak widać zatem, walka o mistrzostwo Polski nabrałaby jeszcze większych rumieńców, ponieważ dziś Legia ma pięć punktów przewagi nad Górnikiem, ale przy podziale punktów różnica ta stopniałby tylko do trzech oczek. Nie znaczy to jednak, że w sezonie zasadniczym nie ma o co grać. Wręcz przeciwnie, wszystko to, co wydarzy się w kolejkach 1-30. będzie miało duże znaczenie dla przebiegu rundy finałowej. Po pierwsze lider tabeli cztery z siedmiu meczów rozegra przed własną publicznością. Po drugie u siebie zmierzy się z zespołami z miejsca drugiego, trzeciego, piątego i szóstego. Gdyby więc dziś dokonał się podział tabeli, Legia w rundzie finałowej zagrałaby przed własną publicznością z Górnikiem Zabrze, Wisłą Kraków, Ruchem Chorzów i Pogonią Szczecin, a na wyjeździe z Lechem Poznań, Cracovią i Jagiellonią Białystok.

Nie tylko jednak dlatego runda zasadnicza będzie miała wpływ na finałową. Przyjmijmy założenie, że po 37. kolejkach Legia i Górnik będą miały równą liczbę punktów, ale to zabrzanie zdobędą ich więcej w dwóch bezpośrednich meczach w rundzie zasadniczej z warszawianami. Czy to będzie oznaczać, że Górnik zostanie mistrzem Polski? W takiej sytuacji mistrzem zostałaby Legia, bo w pierwszej kolejności - przy założeniu równej liczby punktów - o miejscu w tabeli rundy finałowej decydować będzie liczba punktów wywalczona w rundzie zasadniczej. A tych w naszej symulacji Legia ma więcej. Dlatego rozprawianie, że ktoś stawia na młodych zawodników, bo i tak po sezonie zasadniczym punkty zostaną podzielone, a co za tym idzie ryzyko jest mniejsze, można włożyć między bajki.

Ale nie tylko o liczbę punktów trzeba dbać, aby przed rundą finałową wywalczyć sobie korzystniejszą pozycję. Bo przy równej liczbie punktów najpierw o kolejności zadecydują punkty zdobyte w części zasadniczej sezonu, ale następnie liczba punktów zdobytych między zainteresowanymi drużynami również w rundzie zasadniczej, potem korzystniejsza różnica bramek w bezpośrednich meczach tych zespołów w rundzie zasadniczej, zasada UEFA o „podwójnie” liczonych golach w meczach wyjazdowych, ale też w odniesieniu do rundy zasadniczej. Dopiero w piątym kroku o miejscu w tabeli przy równej liczbie punktów dwóch klubów decydować będzie różnica bramek w całym sezonie, czy większa liczba bramek zdobytych w całym sezonie, a potem miejsce w Klasyfikacji Fair Play w całym sezonie. Jest więc o co grać nie tylko w rundzie finałowej, ale także w tej zasadniczej.

Grupa B - symulacja

A tak wyglądałby kształt tabeli Grupy B.

  9. Zawisza Bydgoszcz                  15 pkt.

10. Lechia Gdańsk                         14 pkt.

11. Piast Gliwice                             14 pkt.

12. Korona Kielce                           13 pkt.

13. Śląsk Wrocław                          12 pkt.

14. KGHM Zagłębie Lubin                9 pkt.

15. Podbeskidzie Bielsko-Biała        9 pkt.

16. Widzew Łódź                              8 pkt.

Łatwo zauważyć, że szanse Widzewa na obronę miejsca w Ekstraklasie byłyby większe niż obecnie. Mylne byłoby jednak założenie, że łodzianie mogą nic nie robić, bo punkty i tak zostaną podzielone. Jest oczywiście odwrotnie, z tych samych względów, co w przypadku Grupy A, bo gdyby po 37. kolejkach Widzew miał tyle samo punktów co KGHM Zagłębie i nawet korzystniejszy bilans meczów z drużyną Oresta Lenczyka, to i tak zająłby niższe miejsce. Ale warto też pamiętać, że przed własną publicznością piłkarze Artura Skowronka zagraliby trzy, a nie cztery razy - z Zawiszą Bydgoszcz, Lechią Gdańsk i KGHM Zagłębiem. Czyli przed własną publicznością podjęliby tylko jeden zespół, z którym bezpośrednio walczyliby o utrzymanie. Z całą pewnością więc możemy być pewni, że ostatnie 9 kolejek rundy zasadniczej, które odbędą się wiosną, to będzie "walka na noże". I właśnie o to chodzi.

Źródło: ekstraklasa.org