Drugi trener Jagiellonii Białystok, Krzysztof Brede wypowiada się m.in. o Adamie Dźwigale.

Bazując na moich doświadczeniach mogę powiedzieć, że reprezentacja Włoch to zespół bardzo dobrze zorganizowany, zarówno w grze obronnej, jak i w ataku. To duże indywidualności, dlatego zwycięstwo z nimi jest bardzo cenne dla kadry młodzieżowej. Włosi to ścisła światowa czołówka – ocenia niedawnego rywala reprezentacji Polski do lat 20-tu – II trener Jagiellonii – Krzysztof Brede.

Przypomnijmy, że Polacy pokonali Włochów 3:1 na ich własnym terenie, a strzelcami bramek byli Frankowski, Straus oraz Adam Dźwigała. Czy to, co chłopaki prezentowali na treningach zapowiadało, że z Włoch będą wracać, nie dość, że ze zwycięstwem, to jeszcze ze strzelonymi bramkami? - Na pewno forma Frankowskiego rosła. Na dzień dzisiejszy jest bardzo dobrze. Dobrze wygląda w meczach ligowych. Utrudnione zadanie miał Jonatan, bo on ostatnio rzadko grał na najwyższym poziomie, częściej w rezerwach, ale gdy tam przychodziło mu grać, to zawsze były to zadowalające występy. Każdy z nich musi zdawać sobie sprawę z tego, że musi stale dążyć do perfekcji w swojej grze. Co do Adama Dźwigały to znam zdanie swoich kolegów z Gdańska, z którymi mam stały kontakt. Wiem, że to chłopak o dużych umiejętnościach techniczno-taktycznych, dużych zdolnościach motorycznych, aczkolwiek gdzieś jego sfera mentalna nie jest najlepsza, jeżeli chodzi o jego sytuację w Lechii, co na chwilę obecną jest chyba jego największym problemem. Cieszę się, że byli Jagiellończycy w barwach Lechii i byli piłkarze Lechii w barwach Jagiellonii zdobyli te bramki. Odczuwam z tego powodu duża satysfakcję – opisuje sytuację strzelców bramek Krzysztof Brede.

Taki wyjazd i mecz, to chyba spory zastrzyk pozytywnej energii? - Na pewno wyjazd na kadrę buduje morale. Na pewno zdobyta bramka i gra w wygranym meczu dodatkowo buduje. Z kadry na pewno wróci mocniejszy, pewniejszy na płaszczyźnie psychofizycznej, tylko od niego zależy, jak będzie wyglądał dalej – tłumaczy II trener Żółto-Czerwonych.

Gorzej tego dnia poszło nieco starszym kolegom Jonka i Franka. Reprezentanci Polski do lat 21 przegrali z rówieśnikami z Grecji 1:3, przekreślając w ten sposób nie tylko swoje szanse awansu na MME, ale również na IO. - Wygrali Grecy, Polacy nie awansowali, nie ma co się użalać. Trzeba zamknąć ten temat, trzeba zacząć następny rozdział. Skoro nie awansowaliśmy, to oznacza, to że nie byliśmy na tyle dobrzy, żeby awansować. Uważam, że nie ma co dobierać słów, czy to katastrofa czy niedosyt. Trzeba docenić rywala, który wygrał i zastanowić się co piłkarze i trenerzy zrobili źle – zakończył Brede.

Źródło: jagiellonia.pl