Piłkarze Lechii muszą wrócić do ligowej rzeczywistości i jak najszybciej zapomnieć o odpadnięciu z eliminacji Ligi Europy. W niedzielę o godz. 15 biało-zieloni zagrają na wyjeździe z Wisłą Płock, z której niedawno odszedł trener Leszek Ojrzyński.

Jego odejście spowodowane było problemami rodzinnymi. Nieoficjalnie mówi się o poważnej chorobie żony. W jego zastępstwie pierwszy zespół Wisły Płock poprowadzi dotychczasowy asystent Patryk Kniat. - Dostaliśmy pozwolenie od PZPN, by trener Kniat prowadził zespół w trzech meczach. Trudno mi powiedzieć co będzie dalej. Szukamy nowego trenera, ale rozmowy nie są łatwe, a nie chcemy podejmować pochopnych decyzji - mówi prezes Jacek Kruszewski.

To jednak nie jedyny problem Wisły. Dwa tygodnie temu z klubu... zniknął zawodnik. Chodzi o Alena Stevanovicia, który z dnia na dzień po prostu sobie wyjechał, nie dając żadnego znaku życia. Zarząd Wisły momentalnie podjął decyzję o bezterminowym odsunięciu go od pierwszej drużyny, jednocześnie zawieszając go w prawach zawodnika.

W Płocku przekonują, że nie ma żadnego kryzysu, choć Wisła w tym sezonie na razie nie zachwyca. W pierwszej kolejce był remis z Górnikiem Zabrze, a przed tygodniem srogie lanie w Poznaniu (porażka aż 0:4). - Nie ma żadnego kryzysu. Wszystko jest pod kontrolą. Oczywiście w głowach piłkarzy jest ta sytuacja z trenerem Ojrzyńskim, natomiast rozmawialiśmy przed jednym z treningów i powiedzieliśmy sobie, że najlepsze co możemy w tym momencie zrobić, to wygrać z Lechią i zwycięstwo zadedykować trenerowi Ojrzyńskiemu w podziękowaniu za to co dla nas zrobił - dodał Kruszewski.

źródło: własne