Sławomir Peszko zagrał około 25 minut w meczu o Superpuchar Polski pomiędzy Piastem Gliwice a Lechią Gdańsk. - Na razie jestem zmiennikiem, natomiast wkrótce czeka nas mnóstwo spotkań i roszady na pewno będą. Będę chciał pomóc zespołowi na ile będę mógł - powiedział były reprezentant Polski.

Lechia wygrała z Piastem Gliwice i do brązowego medalu w lidze oraz Pucharu Polski dorzuciła kolejne trofeum. - Przez niektórych jest to bardzo niedocenianie trofeum. Ja zdobywam je po raz drugi i bardzo się z tego cieszę. Mam medal, zdobyliśmy puchar do klubowej gabloty i trzeba to szanować. Nie można wybrzydzać. Grał mistrz ze zdobywcą Pucharu Polski - przyznał Peszko.

Był to dla niego powrót do Lechii po półrocznym pobycie w Wiśle Kraków. - Wróciłem do domu. Był czas na przemyślenia. Jestem tu, by pomóc tej drużynie w osiągnięciu jeszcze większego sukcesu niż w poprzednim sezonie. Wierzę, że tak może być, bo nasz zespół jest coraz mocniejszy - podkreśla "Peszkin".

Na razie jest tym wchodzącym z ławki, jednak - jak sam twierdzi - lada moment i on doczeka się gry od 1. minuty. - Miałem rozmowę z trenerem Stokowcem w cztery oczy, natomiast żadnych szczegółów nie zdradzę. Dogadaliśmy się, podaliśmy sobie ręce. Na razie jestem zmiennikiem, ale wkrótce czeka nas mnóstwo spotkań, czy to w lidze czy w europejskich pucharach, więc roszady na pewno będą. Jestem doświadczonym zawodnikiem i nawet jeśli wchodzę z ławki, to będę chciał pomóc zespołowi utrzymać wynik lub dobić przeciwnika - mówi.

W meczu o Superpuchar Peszko grał przez 25 minut. Tuż po wejściu na boisko... Lechia straciła przypadkowego gola. Były reprezentant Polski nie miał zbyt wielu okazji, by pokazać swoje walory ofensywne, gdyż w końcówce to Piast głównie atakował. - Wszedłem w ciężkim momencie. Chcieliśmy złapać oddech po straconym golu, ale ciężko nam było w ogóle dotknąć piłkę. Postanowiliśmy obronić zaliczkę niż nastawić się na strzelenie kolejnych bramek - podsumował.

źródło: własne