Piłkarze Lechii po meczu w Krakowie (1:0) byli zadowoleni ze zwycięstwa, jak i z faktu, że udało się nie stracić bramki.

- Cieszę się ze zwycięstwa oraz z faktu, że miałem udział przy bramce. Cieszę się też z powrotu do Krakowa, bo był to dla mnie dobry powrót. Dla Wisły niekoniecznie. Są w głębokim kryzysie, ale cóż... dawałem z siebie wszystko dla klubu, z którym mam kontrakt - powiedział Sławomir Peszko. - Wiedzieliśmy, że Wisła nie ma spokoju w rozegraniu piłki. Czasami lepiej jest oddać pole i nastawić się na kontrataki. To się udało, bo tak strzeliliśmy bramkę. Mam nadzieję, że jest to powrót na zwycięską ścieżkę - dodał skrzydłowy Lechii.

- My już graliśmy takie mecze, w których wydawało się nam, że wygrywaliśmy, a ostatecznie remisowaliśmy. Najważniejsze dziś są trzy punkty i za trzy dni nikt nie będzie pamiętał, jakie to było spotkanie. W ostatnim czasie mieliśmy taki przestój, że w pięciu meczach nie byliśmy w stanie zdobyć kompletu punktów. Teraz cieszymy się jednak z dwóch ostatnich zwycięstw, a ja także jestem zadowolony z czystego konta z tyłu - powiedział Michał Nalepa.

- Wisła miała swoje sytuacje, ale my również je mieliśmy. My mogliśmy strzelić na 2:0, Wisła mogła doprowadzić do wyrównania, więc jedni i drudzy mieli swoje okazje - powiedział Tomasz Makowski. - Zagrałem na lewej obronie, ale nie chcę oceniać swojego występu. Najważniejsze jest zwycięstwo całego zespołu i zdobycie trzech punktów. Na początku, gdy dowiedziałem się, że Filip Mladenović będzie pauzował za kartki, to domyślałem się, że może zastąpić go Adam Chrzanowski bądź ja. "Chrzanek" zachorował w ostatnich dniach, więc wiedziałem, co to oznacza. Później uświadomiłem sobie, że do gry wrócił Jakub Błaszczykowski. Był duży szacunek do Kuby, to jest klasowy zawodnik, ale podchodziłem do niego, jak do każdego innego przeciwnika - dodał.

- Myślę, że sytuacja w tabeli nie pokazywała tego, jakim potencjałem zawodników dysponuje Wisła. Szczególnie teraz, gdy mają nóż na gardle. Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo trudne spotkanie. Pamiętam, jak przegraliśmy tutaj rok temu. Kibice ponieśli swój zespół do zwycięstwa w tym meczu, w którym nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia. Dziś zagraliśmy inaczej, zagraliśmy mądrzej, ale nie ustrzegliśmy się błędów. Cieszy jednak, że wywozimy stąd trzy punkty i wygrywamy drugi mecz z rzędu. Jesteśmy cały czas w górnej części tabeli, mając niewielką stratę do czołówki ligi - stwierdził Jakub Arak.

źródło: lechia.pl / sport.tvp.pl / własne