Gwiazda Lechii Gdańsk Daisuke Matsui trenował już z pierwszą drużyną. W rozmowie z trojmiasto.sport.pl potwierdził, że wrócił do zdrowia i liczy, że zagra już w meczu z Metalistem Charków (niedziela 13 października).

Matusi ostatni mecz w barwach Lechii rozegrał z Zawiszą Bydgoszcz (1:1). Japończyk został w 52. minucie zmieniony i od tego czasu nie pojawił się już na boiskach ekstraklasy. Klub nie chciał informować o urazie Japończyka, jednak jak podało Radio Gdańsk, Matusi naciągnął mięsień dwugłowy lewej nogi. Początkowo uznawano kontuzję gwiazdy Lechii za niegroźną i planowano jego powrót do gry już na mecz z Koroną Kielce (2:2). Ostatecznie piłkarz na boisku nie pojawił się także w meczu z Widzewem w Łodzi przegranym wysoko 1:4.

Po trzech tygodniach przerwy piłkarz w rozmowie z trojmiasto.sport.pl przyznał, że jest już gotowy do gry.
- Wszystko jest już OK, jeśli chodzi o moje zdrowie. Krok po kroku wracam do formy. Może zagram już w ten weekend, z Metalistem Charków, jednak czy tak będzie, zależy od trenera Michała Probierza - mówi Matsui. - Wiem, że wyniki nie są najlepsze, jesteśmy w tym momencie w dołku, postaram się w kolejnych meczach już grać i wesprzeć kolegów z drużyny w wygranej. Nie wiem, czy jeśli grałbym z Widzewem, to wynik byłby lepszy, wiem tylko, że z całych sił walczyłbym o zwycięstwo Lechii i pięcie się drużyny w górę ligowej tabeli. Zawsze przecież gram o zwycięstwo - tłumaczy słabszą postawę zespołu w ostatnich kolejkach.

Profil Daisuke Matsui w Lechia.net

Piłkarz z Kraju Kwitnącej Wisły powiedział nam, że w Gdańsku planuje zostać dłużej, cieszy się również z obecności w drużynie jego rodaka Tsubasy Nishi, który trenuje z pierwszym zespołem Lechii.

- Tsubasa jest młody, gra ciekawą piłkę, na boisku wygląda dobrze. Może zimą pomoże nam w lidze. Gdy ma jakiś kłopot, to staram się mu pomóc. Przecież to mój rodak, więc logiczne jest, że się wspieramy - przyznaje Matsui. - W Gdańsku chcę zostać na dłużej, więc mogę stwierdzić, że mi się tu podoba. Mieszkańcy są naprawdę mili, gdy wychodzę z domu, to kibice mnie rozpoznają, pozdrawiają i życzą sukcesów. To jest naprawdę fajne. Oprócz tego wyjątkowo smakuje mi polskie jedzenie, pierogi mają ciekawy smak, choć i tak sushi wygrywa - śmieje się Matsui.

Źródło: trojmiasto.sport.pl