- Młodzi ludzie bardzo szybko regenerują się i wracają do zdrowia po kontuzjach, ale trzeba być czujnym.

Młody organizm dopiero rośnie, nabiera chęci do sportu, jest jak kwiat, który się rozwija, ale źle pielęgnowany może zwiędnąć – mówi trener przygotowania fizycznego drużyny seniorów Lechii Gdańsk Robert Dominiak.

Rozmowa z Robertem Dominiakiem

Jak powinien trenować 6-latek, który dopiero zaczyna swoją przygodę z piłką nożną?     

- Przede wszystkim powinien otrzymywać odpowiednie bodźce. Ważne jest kształtowanie różnych form ruchu: trening typowo piłkarski to podstawa, ale potrzebne są także zajęcia lekkoatletyczne i gimnastyczne plus różne rodzaje zabaw. Dlatego trener pracujący z najmłodszymi musi być prawdziwym specjalistą. To przyjemność prowadzić młodych piłkarzy, ale i stres związany z wielką odpowiedzialnością. Trener najmłodszych to musi być człowiek z powołania, pasjonat.

Na co musi szczególnie uważać?

- Młodego człowieka też można przetrenować, zafundować niepotrzebne przeciążenia i problemy z mięśniami czy ścięgnami. Co prawda młodzi ludzie bardzo szybko się regenerują i wracają do zdrowia po kontuzjach, ale trzeba być czujnym.  Młody organizm dopiero rośnie, nabiera chęci do sportu, jest jak kwiat, który się rozwija, ale źle pielęgnowany może zwiędnąć.

Z jakiego powodu?

- Nie jest dobrze np., kiedy tata i mama wmawiają dziecku, że koniecznie musi być piłkarzem i to jeszcze takim jak Ronaldo. Dziecko ma być sobą, przysłowiowym Jasiem Kowalskim, który być może kiedyś zostanie zawodowym piłkarzem. Ale na razie ma się cieszyć piłką. Młody organizm można zajechać zarówno fizycznie, jak i psychicznie wywierając niepotrzebnie presję i narażając na stres.

Profil Roberta Dominiaka

Jak ocenia pan projekt „Biało-zielona przyszłość z LOTOSEM”?

- Cieszę się, bo dzięki LOTOSOWI młodzież garnie się bardziej do sportu, a przez to nasze społeczeństwo staje się zdrowsze. Wiemy, co dzieję się na lekcjach w-f w szkole, ile jest zwolnień, dlatego tej projekt jest tak ważny. Młodzi adepci są stale monitorowani, przechodzą liczne testy, tak jak w szkole z poszczególnych przedmiotów. Stworzona jest baza szkoleniowa, ośrodki mają swoją koordynatorów i są odwiedzane przez trenerów z Akademii z Gdańska. Wszystko jest świetnie poukładane. Jeżdżę po Polsce z ekstraklasową, „dorosłą” Lechią i wiem jak zazdroszczą nam tego pomysłu.

Co jest największą zaletą programu?

- Na pewno fakt, że obejmuje taki duży obszar.  Nie ważne czy chłopak jest z Gdańska, Bytowa lub Malborka, liczą się predyspozycje, a nie miejsce urodzenia. „Biało-zielona przyszłość z LOTOSEM” jest niezwykle ważna, bo dzięki niej w mniejszych miasteczkach i wsiach dzieci mają możliwość prawidłowego rozwoju psychoruchowego. A z tych obszarów wywodzi się wielu potencjalnych piłkarzy.

W pierwszej drużynie Lechii jest coraz więcej wychowanków. Ilu podopiecznych „Biało-zielonej przyszłości z LOTOSEM” spodziewa się pan zobaczyć za kilka lat w ekstraklasie?

- Patrząc na skalę projektu, na to ile dzieci jest nim objętych, sądzę, że za kilka lat wyrośnie około 20 piłkarzy na dobrym ekstraklasowym poziomie. To prawdziwy skarb dla Gdańska i dla Lechii. Mamy zdolną młodzież i od nas zależy jak będziemy ją zachęcać do sportu. Szansy, którą stworzył LOTOS dla naszej młodzieży, nie można zmarnować.

Źródło: pilkalotos.pl