Siedem bramek w dziewięciu meczach zdobył dla Lechii Łukasz Zwoliński. Sezon jeszcze się nie skończył, natomiast już teraz można stwierdzić, że mamy do czynienia z fantastycznym transferem. 

14 zdobytych bramek w PKO Ekstraklasie ma Jarosław Niezgoda. I choć zimą odszedł z Legii Warszawa do MLS, to jednak w dalszym ciągu jest najskuteczniejszym Polakiem w lidze. Następny jest Piotr Parzyszek (10 goli), Bartosz Białek oraz Paweł Brożek (po 8), a później mamy dość długą listę piłkarzy z siedmioma bramkami, na której jest m.in. Łukasz Zwoliński, grający w Lechii od 14 lutego.

Zwoliński zagrał w Lechii w lidze dziewięć razy, trafiając do siatki siedmiokrotnie. Oznacza to, że strzela gola dla Lechii średnio co 74 minuty. Wynik całkiem dobry, biorąc pod uwagę, że tylko czterokrotnie napastnik Lechii zaczynał mecz w wyjściowym składzie. Poza tym, praktycznie zawsze to były ważne bramki, a nie ustalenie wyniku przy wysokim prowadzeniu. Zobaczmy: z Arką na 3:3, dając sygnał do ataku, w Zabrzu dwa gole na 1:2 oraz 2:2. Podobnie było teraz w Białymstoku. 

Pokazał również, że jest mocny psychicznie. Spójrzmy na sytuację z 67. minuty. 

zwolinskipudlo 

Spudłował. Nie trafił nawet w bramkę, choć powinien. Pozbawił asysty Karola Filę. Już nawet pomijając fakt, że w tej sytuacji mógł być spalony. To nieistotne. 

Tym niemniej, bardzo szybko wyrzucił tę sytuację z głowy, nie rozpamiętywał tego niepowodzenia i po chwili z zimną krwią strzelił drugiego gola. Pokazał, że jest mocny mentalnie (o ile mecz nie jest rozgrywany w Szczecinie, to tak pół żartem, pół serio).

Nieźle wyglądała współpraca na linii Zwoliński - Flavio Paixao. W klasyfikacji najskuteczniejszych raczej nie dogoni Portugalczyka (14 goli), natomiast realny jest wynik powyżej dziesięciu trafień. Mając w pamięci dość sceptyczne nastawienie kibiców co do tego transferu, raczej mało kto się tego spodziewał.

Warto też wspomnieć o tym, że Zwoliński to nie tylko strzelone bramki. Trzeba przyjrzeć się pracy, jaką on wykonuje na boisku. Zastawi się, przytrzyma piłkę, poczeka na kolegów, rozegra. Przyjemnie się na to patrzy. Tak jak często ganimy zarząd Lechii, tak tym razem naprawdę bijemy brawo, bo transfer okazał się strzałem w dziesiątkę.

źródło: własne