Lechia zagrała w tym sezonie tylko dwa dobre mecze - w Superpucharze z Piastem Gliwice oraz w europejskich pucharach z Brøndby IF. Co łączy oba te fakty? W obu spotkaniach zagrał Żarko Udovicić, który w sobotę powrócił do ligowego grania po dyskwalifikacji za czerwoną kartkę.

- Na Instagramie żartobliwie podziękowałem naszej szanownej Komisji Ligi za tę karę. W dalszym ciągu nie zgadzam się z tą decyzją. Dostałem cztery mecze kary, a nie jestem typem zawodnika, który fauluje. Na szczęście to już za mną. Jestem teraz mocniejszy - przyznał Żarko.

Sobotni mecz ze Śląskiem Wrocław (1:1) był jego pierwszym występem w PKO Ekstraklasie od ponad miesiąca. Po raz ostatni oglądaliśmy go na inaugurację tego sezonu w Łodzi. W tym spotkaniu Serb otrzymał czerwoną kartkę, przez co musiał pauzować przez cztery kolejki. - Długo czekałem, wróciłem, ale na nasze nieszczęście nie udało się wygrać ze Śląskiem. Dostałem kilka minut, taka była decyzja trenera, którą muszę uszanować. Chciałem dać drużynie pozytywny impuls, coś czego do tej pory brakowało. Udało się zrobić parę akcji, ale zawsze może być lepiej - skomentował sam zawodnik.

Przez ostatni miesiąc mógł jedynie oglądać jak koledzy rywalizują w PKO Ekstraklasie. On sam mógł jedynie grywać w czwartoligowych rezerwach gdańskiego klubu. Było to dla niego nowe doświadczenie. - Muszę przyznać, że było bardzo ciężko. Wygląda to trochę inaczej niż w ekstraklasie, natomiast podszedłem do tego w sposób profesjonalny, tak jak do każdego treningu i meczu. Po prostu chciałem wybiegać ten mecz, a jednocześnie pomóc chłopakom na boisku. To się nie udało, ale mam 90 minut w nogach, co na pewno mi pomogło - powiedział Serb.

W najbliższy weekend biało-zieloni zagrają na wyjeździe z mistrzem Polski Piastem Gliwice. Tym samym Piastem, którego miesiąc temu ograli w meczu o Superpuchar Polski (3:1). Co ciekawe, był to jeden z dwóch dobrych meczów Lechii w tym sezonie. Drugim była oczywiście domowa potyczka z Brøndby. - Co pan chce powiedzieć, że ja akurat grałem w tych dwóch meczach, dlatego wygraliśmy tak? - dopytywał się z uśmiechem Udovicić, bez którego cierpi gra ofensywna Lechii. - Tak mi to wygląda. Żartujemy sobie, ale bardzo chcemy wrócić do wygrywania i liczę, że przywieziemy z Gliwic podobny wynik, jak ostatnio - zakończył.

źródło: własne