alt

Poniżej przedstawiamy podsumowanie Lechii Gdańsk w rundzie jesiennej przygotowane przez wp.pl.

W Gdańsku zapachniało wielkim światem. Buduje sie piękny stadon, a biało-zieloni systematycznie się rozwijają. Sportowo, bo miejsce w górnej połowie tabeli zdobyli jak najbardziej zasłużenie. I organizacyjnie. Związanie się z agencją marketingową SportFive i plany na współpracę z jednym z najpotężniejszych menedżerów świadczą o tym, że na Traugutta mierzą naprawdę wysoko. 

Gwiazdor: Tomasz Dawidowski
Może to trochę przewrotnie, może trochę na zachętę, ale ten piłkarz mógłby dziś być wielką postacią w naszej piłce. Nie jest, bo a) miał ogromnego pecha i fatalnych lekarzy na początku swoich kontuzji; b)sam sobie też nie zawsze pomagał. Tak czy inaczej wiele w życiu przeszedł, ale dał sobie radę, a teraz rękę podała mu Lechia. I wiosną to może być lider tej drużyny. Oby tylko zdrowie dopisało.  EkstraKLASA: derby z Arką
Skąd my to znamy? Chyba z opisu Arki. No to jeszcze raz. Lechia rządzi w Trójmieście. Bez dwóch zdań. Kalendarz sprawił, że najwięksi wrogowie jesienią spotkali się dwukrotnie i za każdym razem to gdańszczanie zwyciężali 2:1. Różne rzeczy można gdyńskim piłkarzom wybaczyć, ale to już przesada. Dodajmy, że w dwóch sezonach w elicie żółto-niebiescy na cztery mecze z biało-zielonymi przegrali... cztery. Wstyd. I brawa dla Lechii!  EkstraKLAPA: ?
Jakoś nie ma się do czego przyczepić. Wielkich wpadek sportowych nie było. Pozasportowych też nie. Może wiosną gdańszczanie coś przeskrobią.  Wiosna: Będzie dobrze
Drużyna jest poukładana, a trener ambitny. Swoją drogą. Tomasz Kafarski walczy o licencję UEFA Pro, która pozwoli mu swobodnie pracować w Ekstraklasie (teraz ma warunkową). Po tym jak jesienią prowadził biało-zielonych, jakiś działacz PZPN powienien mu ten dokument przynieść w zębach. I podziękować, że chce mu się pracować w tej lidze.

źródło: wp.pl