Dlaczego nie chodzisz na mecze Lechii w Gdańsku? Za drogie bilety, za ciepło, za zimno, słaba gra piłkarzy, zła faza księżyca? W rundzie jesiennej średnia frekwencja na Stadionie Energa Gdańsk wyniosła 10 813. Dużo? Mało? Naszym zdaniem jest to bardzo przeciętny wynik, biorąc pod uwagę, że w poprzedni sezon był dla biało-zielonych fantastyczny. Wydawać by się mogło, że to skłoni was, żeby liczniej przychodzić na mecze.

Tak się jednak nie stało i zanotowaliśmy regres pod względem średniej frekwencji w porównaniu do poprzedniego sezonu. Regres dość spory, bo gdy Lechia do końca walczyła o mistrzostwo Polski, średnia widownia na jej meczach wynosiła 14 746 (licząc zarówno fazę zasadniczą, jak i dodatkowe cztery mecze w grupie mistrzowskiej). Wiadomo, to również na kolana nie rzucało, natomiast teraz jest jeszcze gorzej.

Lechia zakończyła poprzedni sezon na trzecim miejscu w lidze. Była też na trzeciej pozycji pod względem frekwencji. Teraz spadła aż na szóste miejsce, przy czym strata do piątego jest bardzo duża (średnio jest to ponad 3,5 tys.). W tym sezonie ani razu nie mieliśmy w lidze więcej niż 15 tys. kibiców na meczu w Gdańsku. Nawet na początku rozgrywek, gdy przecież jeszcze nie można było przypuszczać, że runda będzie tak słaba w wykonaniu biało-zielonych.

Dajcie zatem znać, dlaczego nie chodzicie na mecze Lechii. Na finał Totolotek Pucharu Polski jechać chciał każdy, a na mecze ligowe w Gdańsku takiego ciśnienia - jak widać - już nie ma. Drogie bilety? Być może. Słaba gra piłkarzy? Tak. To w zasadzie jedyne wymówki, które można usprawiedliwić. Ale nie kupujemy tego, że komuś jest za zimno, dlatego nie idzie. 

źródło: własne