W ostatnim dniu letniego okienka transferowego do Lechii dołączył słowacki skrzydłowy Jaroslav Mihalik. Został wypożyczony do Lechii z Cracovii do końca sezonu 2019/20. W umowie jest jednak opcja pierwokupu.

O tym, że Lechia potrzebowała kogoś do przednich formacji, nie trzeba było nikogo przekonywać. Wprawdzie kibice marzyli w pierwszej kolejności o napastniku, ale ostatecznie wybór padł na skrzydłowego Jaroslava Mihalika z Cracovii, który jednak w zespole Michała Probierza nie miał za bardzo czego szukać. W trwającym sezonie ani razu nie znalazł się choćby na ławce rezerwowych "Pasów". Jest więc ryzyko czy odpali, ale dlaczego miałoby to nie nastąpić? Piotr Stokowiec nie jednego zawodnika postawił już na nogi, więc nie można wykluczyć, że podobnie będzie i w tym przypadku.

mihalik

W poprzednich rozgrywkach był wypożyczony do słowackiej MSK Żiliny. W sumie zagrał 31 spotkań (26 w lidze i pięć w krajowym pucharze). Liczby? Osiem bramek, siedem asyst. Bilans całkiem przyzwoity, szczególnie biorąc pod uwagę, że nie w każdym spotkaniu grał od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty.

Zresztą w Żilinie spędził większość swojej kariery. Najpierw w juniorach, następnie już w pierwszej drużynie - łącznie dziesięć sezonów. Do Cracovii trafił ze Slavii Praga, z którą zdobył mistrzostwo Czech. Najpierw był wypożyczony, ale nikogo nie zachwycił. Błysnął jednak na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Polsce w 2017 roku i zarząd Cracovii zdecydował się wyłożyć na stół 850 tys. euro, bijąc tym samym rekord transferowy. - Skoro w kadrze gra on, a na ławce siedzi wyróżniający się chłopak w naszej ekstraklasie Lukas Haraslin, to coś znaczy. Warto o niego powalczyć i mam nadzieję, że ryzyko się opłaci - mówił na łamach "Przeglądu Sportowego" trener Cracovii Michał Probierz.

W Krakowie szybko zaczęli żałować tego kroku, bo w lidze ponownie nie wiodło mu się najlepiej. Podczas całego pobytu w Cracovii rozegrał jedynie dwadzieścia cztery ligowe mecze i strzelił jednego gola. Co ciekawe, przeciwko Arce Gdynia, co z pewnością jest dobrym prognostykiem przed derbami Trójmiasta.

Dlaczego jednak nie wyszło mu w Krakowie? Nie chodzi jedynie o aspekty sportowe. Nie dogadywał się z Probierzem, w pewnym momencie stracił też zaufanie do prezesa Janusza Filipiaka. Krytykował swojego szefa publicznie na łamach "Przeglądu Sportowego", za co został później ukarany grzywną w wysokości 40 tys. złotych. On sam chciał później wymusić transfer do innego klubu, co nie do końca się udało. 

Do Lechii trafia więc piłkarz charakterny, z którym sztab szkoleniowy będzie musiał sobie poradzić. Mając jednak w pamięci sytuacje z Marco Paixao czy Sławomirem Peszką, w Gdańsku nikt nie pozwoli sobie na to, by jedna jednostka była ponad drużyną. Co jak co, ale dyscyplina w biało-zielonej szatni jest na bardzo wysokim poziomie. Poza tym, Słowak ma już 25 lat, więc pewnie zmądrzał, wyciągnął wnioski i podobne sytuacje nie będą się już przytrafiać. Przynajmniej mamy taką nadzieję. Inna sprawa, że póki co mówimy o wypożyczeniu, zatem gdańszczanie zbyt wiele nie ryzykują.

źródło: własne