- W każdym meczu jest pewna forma napięcia. Jeżeli dojdzie do momentu, w którym nie będę czuł stresu, to będę musiał zmienić zawód. W piłce na zwycięstwo trzeba ciężko pracować prze 95 minut, a przegrać można w jednej sytuacji. Mam nadzieję, że będę czuł stres - mówi trener Lechii Tomasz Kaczmarek. W sobotę o godz. 20 biało-zieloni zagrają na Polsat Plus Arenie Gdańsk z Piastem Gliwice i będzie to pierwszy mecz trenera Kaczmarka przed własną publicznością.

Poniżej zapis briefingu przed spotkaniem z Piastem Gliwice.

Pytanie o aspekt psychologiczny. Można roztrwonić dwubramkową przewagę w meczu, ale gdy dzieje się to w dwóch spotkaniach z rzędu, to może coś zostać z tyłu głowy. Nie boi się pan o zawodników?

Nie boję się, natomiast wspólnie mamy obowiązek zbudować mentalność zawodników, żeby w przyszłości tego typu mecze wygrywać. Mamy na tyle dużo jakości w drużynie, by zagrać wiele spotkań na zero z tyłu. Nie jest przypadkiem, że w dwóch kolejnych meczach traciliśmy punkty. Rozmawialiśmy o tym z zespołem. Musimy zbudować świadomość i pewność siebie, takie poczucie dumy, że przy prowadzeniu 2:0 rywalom będzie trudno cokolwiek zrobić.

Jak pan podchodzi do współpracy z psychologiem?

Na samym początku naszej współpracy nie korzystamy z jego usług. Jest to etap, w którym ja sam dużo rozmawiam z zawodnikami. Zależy mi, żeby zbudować komunikację z drużyną, ale też pracować nad naszą wspólną mentalnością. Psychologia w piłce nożnej jest bardzo ważna. Od zawodników wymagam indywidualnej pracy nad tym aspektem, by korzystali ze specjalistów we własnym zakresie. Im wyższy poziom w zawodowym sporcie, tym o większej liczbie rzeczy decydują detale.

Była okazja więcej popracować nad stałymi fragmentami gry?

Czas na stałe fragmenty jest zawsze. Są to kluczowe sytuacje w meczach. Praca nad tym elementem jest dla mnie bardzo ważna. Z Wisłą Kraków bardzo słabo broniliśmy stałe fragmenty. Straciliśmy po nich dwie bramki, ale też było wiele sytuacji, gdzie byliśmy zagrożeni. Gdybyśmy lepiej przy nich bronili, to wygralibyśmy ten mecz. W tym tygodniu nie mieliśmy okazji popracować. Wtorek mieliśmy wolny i tak naprawdę dopiero w środę odbyliśmy pierwszy trening, jednak bezpośrednio przed meczem z Piastem włożymy w to dużo pracy. Mamy rosłych i dobrze grających w powietrzu zawodników. Powinniśmy być dużo bardziej solidni.

A jeśli chodzi o zachowanie Ilkaya Durmusa z Rafałem Pietrzakiem przed wykonaniem rzutu wolnego? 

Mówimy o dyskusji pomiędzy dwoma zawodnikami, którzy chcieli wykonać rzut wolny. Nawet nie próbowałbym robić z tego jakiegoś problemu.

Z czego jest pan zadowolony po meczu z Wisłą, a z czego niekoniecznie? Pomijając stałe fragmenty, o których była już mowa.

To był wymagający mecz na trudnym terenie. Mieliśmy kilka momentów intensywnego doskoku do przeciwnika ze średniego pressingu. Poszliśmy zespołowo, wygraliśmy piłkę i wyprowadziliśmy cztery czy pięć bardzo dobrych ataków. Tak padła pierwsza bramka, a ponadto wywalczyliśmy w ten sposób rzut wolny, po którym strzeliliśmy drugiego gola. Była też bardzo dobra szansa Maćka Gajosa. Było kilka momentów, które mi się podobały. W kolejnych meczach chciałbym więcej dobrych momentów, gdy to my jesteśmy przy piłce. W Krakowie to Wisła dłużej utrzymywała się przy piłce. My tych momentów mieliśmy mniej i moim zdaniem była za duża dysproporcja. Zaangażowanie i praca były na wysokim poziomie. Będziemy jednak chcieli bardziej dominować w kolejnych spotkaniach i wypośrodkować posiadanie piłki oraz bronienie.

Debiut przed gdańską publicznością to kolejny delikatny stres dla pana?

W każdym meczu jest pewna forma napięcia. Jeżeli dojdzie do momentu, w którym nie będę czuł stresu, to będę musiał zmienić zawód. W piłce na zwycięstwo trzeba ciężko pracować prze 95 minut, a przegrać można w jednej sytuacji. Mam nadzieję, że będę czuł stres.

Co może być decydującym elementem w sobotnim meczu z Piastem?

Piast jest zespołem bardzo dobrze zorganizowanym i właśnie poprzez organizację w defensywie jest w stanie kontrolować tempo meczu. Od kiedy jestem w Ekstraklasie, grałem przeciwko Piastowi cztery czy pięć razy i wszystkie te spotkania były bardzo podobne. Piast dobrze kontroluje mecz w średniej strefie, jest mało miejsca do gry. Uważam, że w ostatnim czasie Piast zmienił swoją konfigurację pod względem piłkarskim. Grają więcej piłką. Mamy swój pomysł na ten mecz, ale naszą strategię zdradzę dopiero w analizie po meczu.

Lechia jest na ostatnim miejscu w lidze pod względem przebieganych kilometrów.

Staram się do wszystkich tych tematów podchodzić kompleksowo. Jest udowodnione przez badania, statystyki, że liczba przebiegniętych kilometrów nie ma wpływu na końcowy wynik. Wiem, że ludzie lubią opowiadać, że powinniśmy biegać więcej od przeciwnika, ale to teoretycznie nie ma wpływu. Oczywiście, dziś w piłce liczy się intensywność. Trzeba jednak rozróżniać pewne tematy. Można dużo biegać w czasie meczu, ale może mieć to związek z tym, że źle atakujesz i cały czas musisz gonić za kontrą. Jeśli stoperzy mają najwięcej sprintów w drużynie, to coś się nie zgadza. Szczerze mówiąc nie znałem tej statystyki, natomiast nie jest ona dla mnie aż tak ważna.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna w drużynie? I co z Flavio Paixao, który doznał urazu w sparingu z Jeziorakiem?

Nie będzie jeszcze z nami Marco Terrazzino. Co do Flavio, to jest optymizm. W środę trenował z drużyną i będzie mógł do nas dołączyć w sobotę.

A Miłosz Szczepański?

W ubiegłym tygodniu rozegrał 45 minut w drugim zespole. Z tygodnia na tydzień widać u niego poprawę, ale nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie czy będzie w kadrze na mecz z Piastem [jest poza kadrą - red.].

Ma pan obawy o stan murawy w sobotę? Dzień wcześniej na tym samym stadionie odbędzie się mecz kobiet.

Ludzie odpowiedzialni za murawę będą musieli włożyć dużo pracy, żeby doprowadzić boisko do dobrego stanu w sobotę. Dobre boisko jest dla nas bardzo ważne, ale nie mam na to żadnego wpływu. Są to decyzje zapadające na innym poziomie. 

źródło: własne