Trzy gole w trzech kolejnych meczach. Tak regularny Sławomir Peszko nie był od sezonu 2009/10. 34-latek przeżywa drugą, albo nawet trzecią młodość.

Sławomir Peszko strzelał gole w trzech ostatnich ligowych meczach Lechii - przeciwko Śląskowi Wrocław, Piastowi Gliwice i ostatnio Lechowi Poznań. I to nie tak, że mówimy tylko o tych trafieniach. Gdyby koledzy byli skuteczniejsi, 34-latek mógł dopisać do tego dorobku jeszcze przynajmniej trzy asysty.

- Można powiedzieć, że Sławek przechodzi drugą piłkarską młodość. Widać, że jest w formie. W przerwie na reprezentacje na treningach wszystko mu wychodziło. Czasami, jak nawet czegoś nie chciał, to też zrobił to dobrze - zdradza Michał Nalepa.

Tak skuteczny i regularny Peszko nie był od sezonu 2009/10, gdy reprezentował barwy Lecha Poznań. Wówczas też strzelił trzy bramki w trzech kolejnych ligowych meczach, a do tego dołożył dwa gole w eliminacjach do europejskich pucharów.

Skąd taka metamorfoza? Przecież jeszcze w ubiegłym sezonie ten piłkarz w Lechii był niechciany. Po incydencie na treningu został odsunięty od treningów z pierwszym zespołem, a na rundę wiosenną był wypożyczony do Wisły Kraków. Najwyraźniej okres w Krakowie dużo mu dał, bo wrócił do Gdańska jako zupełnie inny człowiek. Teraz nikt nie wyobraża sobie bez niego wyjściowej jedenastki biało-zielonych. 

- Cieszę się, że Sławek gra jak gra, strzela bramki i pokazuje jakość, która zawsze posiadał, ale nie zapominajmy, że to dopiero początek sezonu. Wiele jeszcze przed nami, dlatego podchodzę do tego bardzo spokojnie - przyznaje trener Piotr Stokowiec.

***

W normalnych okolicznościach zastanawialibyśmy się czy to już czas, by Peszko wrócił do reprezentacji Polski. Tymczasem pół roku temu zrezygnował on z gry w narodowej kadrze, więc temat nie istnieje.

Oświadczenie Sławomira Peszki z 8 stycznia:

"Z całego serca i sił swoich starałem się reprezentować nasz kraj jak najlepiej. Była to ogromna duma grać z orzełkiem na piersi. Umiejętności czasami brakowało, ale na pewno nie woli walki. Dziś mówię Dziękuje Reprezentacji Polski. Dziękuje wszystkim Kibicom, Trenerom, Piłkarzom oraz tym którzy na co dzień pomagali mi w Reprezentacji! Życzę powodzenia w eliminacjach." 

Biorąc jednak pod uwagę aktualną formę reprezentacji Jerzego Brzęczka, należy zadać sobie pytanie czy taki ktoś jak Peszko nie przydałby się naszej kadrze. Mowa przecież o najlepszym obecnie skrzydłowym w PKO Ekstraklasie. Być może zbyt szybko i zbyt pochopnie Peszko podjął decyzję o zakończeniu reprezentacyjnej kariery. Przypomnijmy, że jego licznik stanął na 44. występach w koszulce z orzełkiem na piersi i dwóch strzelonych golach.

źródło: własne