Z powodu urazu Sławomir Peszko może opuścić najbliższy ligowy mecz Lechii z Koroną Kielce (sobota, godz. 17.30).

- Ze Sławkiem jest mały problem zdrowotny i jego występ do ostatnich godzin będzie stał pod znakiem zapytania. Decyzję podejmiemy bezpośrednio przed meczem - powiedział trener Stokowiec.

Mowa o kluczowym piłkarzu Lechii, który w trzech ostatnich meczach zdobywał po jednym golu, co mocno przyczyniło się do zdobywania punktów. Jeśli jednak Peszko nie będzie mógł zagrać, w jego miejsce prawdopodobnie ujrzymy Lukasa Haraslina, który z kolei w ostatnim czasie jest w bardzo słabej formie. Tak naprawdę w tym sezonie zagrał tylko jeden dobry mecz - w Superpucharze Polski z Piastem Gliwice, ale to było stosunkowo dawno temu. W konfrontacji z Lechem wszedł na boisko z ławki i trzeba powiedzieć, że dał bardzo słabą zmianę.

- Trzeba to odpowiednio zinterpretować. Lukas to nasz bardzo aktywny zawodnik, który dużo drybluje, oddaje sporo strzałów. Nie zgodziłbym się z opinią, że gra słabo. Ja wierzę w jego umiejętności, a wiemy, że sezon składa się z wzlotów i upadków. Lukas pokazuje na treningach, że jest w nim pozytywna energia. Jestem przekonany, że w meczu z Koroną jest w stanie przyczynić się do tego, że wygramy - skomentował szkoleniowiec Lechii.

Teoretycznie sobotni mecz z Koroną Kielce powinien być lekki, łatwy i przyjemny dla zespołu Lechii. Skoro udało się wygrać z Piastem Gliwice (2:1) i Lechem Poznań (2:1), to gdańszczanie nie mają się czego obawiać przed starciem z Koroną, która zdobyła w tym sezonie tylko pięć punktów i zajmuje czternaste (trzecie od końca) miejsce w PKO Ekstraklasie.

- Ostatni mecz ligowy Wisły Płock z Legią Warszawa pokazuje, że do wszystkiego trzeba podchodzić z pokorą. Są to tzw. mecze - pułapki, które z pozoru wydają się proste dla drużyn walczących o najwyższe lokaty, a tymczasem są to mecze najtrudniejsze. I takie spotkanie czeka nas w sobotę. Co z tego, że w tej chwili powiemy, że jesteśmy w dobrej formie. Sztuką jest tę formę utrzymać przez cały sezon, grać równo. Oczywiście ostatnie zwycięstwa dodały nam skrzydeł, natomiast bardzo ostrożnie podchodzimy do rywalizacji z Koroną. Jest to drużyna nieobliczalna. Jest to pewna niewiadoma choćby dlatego, że jest tam nowy trener. Nie ma co ukrywać, że my czujemy się mocni, ale za dużo w piłce przeszliśmy, by zachłystywać się pojedynczymi wynikami. Liczy się przekrój całego sezonu. Zawodnicy są na tyle świadomi, że nie ma mowy o jakimś lekceważeniu przeciwnika - powiedział trener Stokowiec.

źródło: własne