Już w sobotę mecz 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, w którym Lechia zmierzy się na PGE Arenie z Legią Warszawa (początek o godz. 15.30). Tradycyjnie przed spotkaniem wypowiedział się trener Jerzy Brzęczek.

Jerzy Brzęczek: - Jeśli się przegrywa mecz, nie można powiedzieć, że się nic nie stało. Na pewno jest niedosyt i wkurzenie, bo uważam, że to było dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Bramki, które traciliśmy, padały po prostych błędach. Brakowało koncentracji, czyli tego, co nas cechowało w poprzednich meczach. Może wydawało nam się, że już w ogóle nie będziemy tracić bramek. Pierwszy gol padł po aucie, drugi po rzucie karnym, a trzeci po rzucie wolnym. To jest denerwujące, że właśnie w takich okolicznościach je traciliśmy. Tym bardziej, że kontrolowaliśmy spotkanie, stwarzaliśmy sytuacje i nie pozwalaliśmy na zbyt wiele Cracovii. Na pewno też nie wykorzystaliśmy ostatnich 15-20 minut, kiedy mogliśmy zagrać spokojniej. Zdajemy sobie sprawę z tego, że punkty trzeba liczyć i każdy zdobyty w Krakowie byłby dla nas korzystny. To już jednak za nami.

 

W Krakowie zabrakło Sebastiana Mili i Jakuba Wawrzyniaka, co mogło odbić się na końcowym wyniku.

- Oczywiście to jest zawsze najłatwiejsze tłumaczenie. Ja osobiście nie będę szukał wytłumaczenia, że nie ma któregoś z zawodników. Cały czas powtarzam, że mamy bardzo szeroką i wyrównaną kadrę. Może zabrakło trochę doświadczenia i boiskowego cwaniactwa, ale bramki, które traciliśmy nie wynikały z tego, że przeciwnik zrobił niesamowite akcje. To były błędy indywidualne w ustawieniu i brak koncentracji i determinacji.

 

- Czy będą jakieś zmiany? Zobaczymy jak to będzie wyglądać do soboty. Na pewno mamy swoje przemyślenia po spotkaniu z Cracovią, ale wszystkie decyzje podejmiemy jutro po treningu. Zarówno Mila, jak i Wawrzyniak trenują, ale nie są jeszcze na sto procent zdrowi i gotowi do walki.

 

 Historia spotkań z Legią

 

- Każdy mecz to jest szukanie jakiegoś sposobu na rywala. Gramy z Legią, która będzie faworytem. Mistrz Polski, lider, drużyna, która na dzień dzisiejszy wyznacza kierunki dla pozostałych w naszym kraju. Dla nas to będzie test, w jakim miejscu i gdzie sportowo jesteśmy. My na pewno nie zamierzamy bać się i prosić o jak najmniejszy wymiar kary. Chcemy walczyć z Legią - to jest nasz cel podstawowy.

 

- My się na pewno nie boimy Legii, ale ją szanujemy i wiemy jaką ma wartość sportową. W takich spotkaniach, ze względu, że to Legia jest faworytem, nie mamy nic do stracenia. Gramy na własnym stadionie i będziemy walczyć. Patrząc też na nasz skład personalny, na pewno nie ma aż tak dużej różnicy w umiejętnościach.

Obserwuj autora na Twitterze