Czy mecz ze Stalą Mielec (wygrany przez Lechię 4:2) będzie dla gdańskiego zespołu momentem przełomowym w tym sezonie?

Postanowiliśmy wyróżnić trzy rzeczy, które najbardziej rzuciły się w oczy po ostatnim spotkaniu ze Stalą Mielec.

Jednak można grać ofensywnie

Łapaliśmy się za głowy, niedowierzaliśmy, narzekaliśmy, wściekaliśmy się po meczach z Wartą Poznań, Rakowem Częstochowa i Górnikiem Zabrze. Nie dlatego, że wyniki były kiepskie. Dlatego, że w tych meczach ofensywa Lechii w zasadzie nie istniała. Laga do przodu i liczenie na cud - mniej więcej tak to wyglądało. Taka gra nie pasuje do Lechii, więc fajnie, że wreszcie postanowiono coś zmienić.

19.09.2020 GDANSKPKO EKSTRAKLASA , PILKA NOZNA SEZON 2020/2021,MECZ LECHIA GDANSK-PGE FKS STAL MIELECFOT.ANNA LANGOWSKA / LECHIA.NET

Przeciwko Stali Mielec zobaczyliśmy zupełnie inną Lechię. Teraz można się zastanawiać czy wynikało to z beznadziejnej postawy zespołu z Mielca, który totalnie oddał pole biało-zielonym i w zasadzie od 1. minuty prosił się o jak najniższy wymiar kary. Doceńmy jednak postawę ekipy Piotra Stokowca, bo przyjemnie się na to patrzyło. Gra na jeden kontakt, szybkie przenoszenie akcji z jednej na drugą stronę. Wreszcie blisko 30 oddanych strzałów. Momentami brakowało skuteczności, bo na dobrą sprawę wynik powinien być dużo wyższy, natomiast nie narzekajmy. 

Lechia wreszcie zagrała tak, jak powinna. Ofensywnie od początku, zepchnęła rywala do głębokiej defensywy. Tak powinno być za każdym razem. A już na pewno w Gdańsku, gdy przyjeżdżają tu niżej notowane drużyny.

Kenny Saief jest panem piłkarzem

Amerykanin był zdecydowanie najlepszym piłkarzem sobotniego spotkania ze Stalą. To był fenomenalny występ, a do jego zwieńczenia zabrakło chyba tylko gola lub asysty. A okazje ku temu były. 

To jest piłkarz przewyższający umiejętnościami całą ligę. Jego poruszanie się po boisku, inteligencja, wybory - w Lechii dawno nie było kogoś takiego. 

19.09.2020 GDANSKPKO EKSTRAKLASA , PILKA NOZNA SEZON 2020/2021,MECZ LECHIA GDANSK-PGE FKS STAL MIELECFOT.ANNA LANGOWSKA / LECHIA.NET

W meczu ze Stalą każda akcja przechodziła przez niego. Na palcach jednej ręki można policzyć akcje, w których Saief nie brał udziału. On musiał postawić stempel za każdym razem, gdy bialo-zieloni byli na połowie przeciwnika. Nie tracił głupio piłek, w ciemno można było założyć, że dobrze rozegra akcję. Że nie poda za mocno, niedokładnie. Wszystko w punkt.

To on zrobił różnicę. Załóżmy, że jakiś piłkarz potrzebuje trzech sekund na reakcję i zagranie. No to Saief potrzebuje jednej sekundy. Myśleniem przewyższa większość zawodników w polskiej lidze. Czy jesteśmy zaskoczeni? Absolutnie nie. Nie jest to piłkarz anonimowy, od początku wiedzieliśmy na co go stać.

Obrona w dalszym ciągu nie ogarnia

Czasami jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów. Cóż, po prostu przypomnijmy jak gdańszczanie bronili dostępu do własnej bramki w meczu ze Stalą Mielec.

obrona1obrona2

Oczywiście doceniamy kunszt rywala, bo wykonanie tego stałego fragmentu gry było wyborne. Wszyscy piłkarze Lechii skupieni w polu karnym, no to piłka leci przed "szesnastkę". Należy się jednak zastanowić dlaczego żaden z zawodników biało-zielonych nawet nie pobiegł w tamtym kierunku. Strzelający Krystian Getinger mógł zrobić wszystko. Zabrakło jedynie czerwonego dywanu.

Kolejna sytuacja miała miejsce w 44. minucie. Mierzący 173 centymetry wzrostu Mateusz Mak bez najmniejszego problemu znalazł się w sytuacji strzeleckiej, uprzedzając Karola Filę, uderzył przy bliższym słupku, dając prowadzenie Stali. Nie czepiamy się Dusana Kuciaka, bo nie miał wiele do powiedzenia. Był zasłonięty przez Flavio Paixao, który miał pilnować słupka. Szereg błędów spowodował utratę gola.

- Musimy zadać sobie parę pytań i na nie odpowiedzieć, bo nie przystoi tracić goli w tak prosty sposób. Nie mogą mieć miejsca takie sytuacje. Przeciwnik dobrze się przygotował i wykorzystał naszą słabość oraz gapiostwo - powiedział trener Piotr Stokowiec.

źródło: własne