Wydaje się, że gra Lechii z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. Biało-zieloni wciąż mają jednak problem z dobrą dyspozycją przez pełne dziewięćdziesiąt minut.

W Białymstoku po koszmarnej pierwszej połowie, przyszła znacznie lepsza druga. Z kolei po niezłej pierwszej części gry przeciwko Podbeskidziu, lechiści po przerwie oddali inicjatywę przyjezdnym, mimo przewagi jednego zawodnika.

Z tym ostatnim były problemy w spotkaniu przeciwko Podbeskidziu. Sam Bartłomiej Pawłowski powinien się lepiej zachować przynajmniej w dwóch sytuacjach i dograć do lepiej ustawionego partnera. To pozwoliłoby uniknąć nerwowej końcówki w spokoju dowieźć korzystny wynik do samego końca. Na Śląsku liczymy przede wszystkim na zespołową grę i dobrą skuteczność pod bramką przeciwnika. Nie może zabraknąć koncentracji przy stałych fragmentach. W drużynie naszych piątkowych rywali bardzo dobrze ułożoną nogę przy rzutach rożnych i wolnych ma Tomasz Podgórski. Każde zagranie ze stojącej piłki będzie szalenie groźne, zwłaszcza mając w pamięci to, jak lechiści bronili w podobnych sytuacjach podczas meczu z Podbeskidziem.

Przeciwko zespołowi z Bielska-Białej nieźle funkcjonowały oba skrzydła. Zarówno wspomniany Pawłowski, jak i Maciej Makuszewski „robili wiatr” po obu stronach. Nieco pod formą jest natomiast Stojan Vranjes i niewykluczone, że od pierwszej minuty zobaczymy na murawie Daniela Łukasika. Mimo, iż trener Joaquim Machado nie jest zwolennikiem rotowania składem, to wydaje się, że zmiany są nieuniknione. Szansę w większym wymiarze czasowym powinni otrzymać Mateusz Możdżeń oraz Danijel Aleksić, zwłaszcza, że Marcin Pietrowski i Piotr Wiśniewski nie wyróżnili się w miniony piątek niczym szczególnym.

Piast swój poprzedni mecz rozgrywał w poniedziałek. Gliwiczanie udali się do Krakowa na mecz z Wisłą. Podopieczni Ángela Péreza Garcíi przez cały mecz oddali jeden celny strzał, a przez pełne dziewięćdziesiąt minut prezentowali bardzo mizerny poziom, ograniczając się w zasadzie jedynie na bronieniu dostępu do własnej bramki. Na szczęście dla Piasta to jedno celne uderzenie zakończyło się golem i dało niebiesko-czerwonym remis.

Sami zawodnicy Piasta przyznawali, że głównym założeniem było nie przegrać w Krakowie. Można mieć sporo zastrzeżeń do stylu gry, jednak punktów nikt popularnym „Piastunkom” nie odbierze. Trudno było oczekiwać innej gry w Krakowie po laniu, jakie w pierwszej kolejce Piast otrzymał w Poznaniu, przegrywając z Lechem aż 0-4.

Jak Piast zagra w piątek? Liczymy, że gliwiczanie nie skupią się jedynie na przeszkadzaniu i defensywie. Oczekujemy otwartego meczu z dużą ilością sytuacji podbramkowych, ale też ze szczęśliwym zakończeniem dla gdańszczan.

W Gliwicach po raz ostatni obie drużyny grały ze sobą w październiku 2013 roku. Wówczas po dość nudnym meczu padł bezbramkowy remis. W bramce Piasta świetnie spisywał się wtedy obecny golkiper Lechii, Dariusz Trela. Po raz ostatni Lechia wygrała na stadionie Piasta (jeszcze przed jego przebudową) w sezonie 2009/2010. Wówczas po bramkach Piotra Wiśniewskiego i Krzysztofa Bąka biało-zieloni wygrali 2-0. Wszyscy jednak doskonale pamiętamy ostatnie spotkanie pomiędzy obiema drużynami. Miało ono miejsce 29 maja bieżącego roku. Mimo czerwonej kartki Zaura Sadajewa na początku drugiej połowy, biało-zieloni wbili rywalom trzy bramki, pewnie zwyciężając 3-1 i tracąc gola dopiero w doliczonym czasie gry.

Podobnie jak w pierwszej i drugiej kolejce obecnego sezonu, tak i w trzecim meczu nie zabraknie byłego zawodnika Lechii w składzie rywala. Mowa o Piotrze Brożku, który występował w Gdańsku w sezonie 2012/13.

Mecz poprowadzi pan Daniel Stefański z Bydgoszczy. Arbiter ten w minionym sezonie sędziował Lechii czterokrotnie. Raz udało się wygrać (z Legią w Warszawie), a trzy spotkania zakończyły się podziałem punktów. Kibicom najbardziej zapadł w pamięć remis z Koroną Kielce na własnym boisku. Biało-zieloni przegrywali już 0-2 po dwóch bramkach Michała Janoty po dwóch rzutach karnych, jednak później dzięki trafieniom Pawła Dawidowicza oraz Piotra Grzelczaka udało się uratować punkt.

Wszyscy liczymy, że biało-zieloni od początku meczu narzucą gospodarzom swój styl gry i potwierdzą to, że ich forma z każdym kolejnym spotkaniem rośnie. Lechia oczywiście jest faworytem spotkania. Pozostaje kwestia poradzenia sobie z presją z tym związaną. Biało-zieloni muszą się do tego przyzwyczajać, bo w bieżących rozgrywkach praktycznie w każdym meczu kibice, działacze i wszyscy związani z gdańskim środowiskiem oczekują zwycięstw w każdym meczu.

Historia spotkań z Piastem Gliwice

Typ redakcji: Piast Gliwice-Lechia Gdańsk 1:3