Po meczu z Zagłębiem Lubin była sportowa złość, po meczu z Arką wściekłość. Czy Lechia przełamie niemoc i wygra w sobotę z Górnikiem Zabrze (godz. 20)? - Nie czujemy się z tym dobrze, ale to już za nami. Rozpamiętywanie nic nam nie da - mówi trener Piotr Stokowiec.

Biało-zieloni mieli bardzo fajną serię czterech wygranych ligowych meczów z rzędu, jednak ostatnio coś się zacięło. Porażka na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin, następnie remis (choć należy go traktować również jako porażkę) w Gdyni. Wprawdzie Lechia nie obsunęła się za bardzo w ligowej tabeli, natomiast nie można być zadowolonym. Była szansa wdrapać się na pierwsze miejsce, a tak każda strata punktów powoduje coraz większy ścisk.

- Myślę, że pokazaliśmy sportową złość w Gdyni. Potrafiliśmy strzelić dwie bramki na trudnym terenie. Być może końcówka była zbyt ofensywna i zabrakło nam dojrzałości czy rozwagi, żeby to opanować. Nie czujemy się dobrze po tych dwóch meczach, ale to już za nami. Rozpamiętywanie nic nam nie da. Przed nami jeszcze wiele meczów i na tym się skupiamy. Wchodzimy w bardzo ważną fazę sezonu, która będzie miała spory wpływ na układ tabeli. Trzeba być czujnym i punktować, szczególnie u siebie - mówi trener Piotr Stokowiec.

Trudno jednak przejść obojętnie obok postawy Lechii podczas meczów, bo praktycznie w każdym biało-zieloni mają przewagę nad rywalem, wszystko układa się po ich myśli, ale nagle przeciwnik strzela gola i robi się nerwówka. Tak było w Gdyni, tak było wcześniej w meczach z Lechem Poznań, Wisłą Płock czy Piastem Gliwice. Gdańszczanie nie potrafią "zabić" meczu. Jeszcze ani razu w tym sezonie (ligowym) nie strzelili w meczu więcej niż dwóch bramek. Być może Górnik Zabrze jest idealnym zespołem na przełamanie (w poprzednim sezonie Lechia rozbiła u siebie zabrzan aż 4:0).

- Zgodzę się, że musimy lepiej kontrolować spotkania. Nie chcę się usprawiedliwiać. To jest naganne. Drużyna z takimi aspiracjami w takich sytuacjach powinna sobie radzić. Sami wiemy, że po stracie bramki na 2:1 zawodnicy "siadają" mentalnie. Z nastawienia, żeby wygrać mecz, robi się nastawienie, żeby nie przegrać. A to pierwszy problem, o czym oczywiście ostatnio rozmawialiśmy. Zamiast myśleć o zwycięstwie, zaczyna się spoglądanie na zegarek. Trochę nam brakuje instynktu zamknięcia meczu - analizuje Stokowiec.

Jest jeszcze kwestia gry z tymi teoretycznie słabszymi przeciwnikami. O ile Lechia wypadła bardzo dobrze na tle Lecha Poznań, Legii Warszawa czy Piasta Gliwice, o tyle męczy się z zespołami z dolnej części tabeli. Mamy tu na myśli m.in. porażkę z Rakowem Częstochowa, remis z ŁKS-em Łódź czy choćby niedawny remis w Gdyni.

- Jest powiedzenie, że mistrzostwo zdobywa się w meczach z zespołami o mniej uznanych markach. Widzieliśmy w meczu z Koroną Kielce jak ciężko było nam w ataku pozycyjnym, gdzie trzeba było zabezpieczać się przed kontrą. Myślę, że podobnie może być z Górnikiem, który jest groźny w kontratakach czy przy stałych fragmentach gry. To nie jest tak, że lekceważymy drużyny z dołu tabeli. Po prostu gra się inaczej - zauważył trener Lechii.

źródło: własne