- To zwycięstwo było nam potrzebne po ostatnim okresie, w którym różne okoliczności wpływały na to, że słabo punktowaliśmy. Zapracowaliśmy na to zwycięstwo, wykreowaliśmy dużo sytuacji - mówił po wygranym meczu z ŁKS-em trener Piotr Stokowiec.

- Twardo stąpamy po ziemi i wiemy, że to dopiero pierwszy krok do tego, żeby piąć się w górę tabeli. Podchodzimy do tego z dużą pokorą - kontynuował trener Stokowiec.

W meczu z ŁKS-em VAR anulował dwa gole Lechii oraz rzut karny. - To czekanie było irytujące. Jest niska temperatura, kibice i zawodnicy czekają, marzną. Dobrze byłoby to przyspieszyć, bo za moment każdy mecz będzie trwał o dziesięć minut dłużej. Są ludzie odpowiedzialni za to, żeby to dopracować. Mam wątpliwości, bo to kwestia centymetrów. Rysujemy linie, ale czy to ten moment, w którym piłka jest zagrana? Dla widowiska i kibiców to duże zamieszanie, Przydałoby się to jakoś udoskonalić. Może to koszt postępu, ale ja jestem tą całą sytuacją zmęczony - skomentował trener Lechii.

Po raz kolejny Lechii nie ominął pech. Filip Mladenović otrzymał ósmą żółtą kartkę i będzie pauzował w następnej kolejce, natomiast Karol Fila nie dokończył meczu z powodu urazu. - Wyglądało to na zbicie splotu nerwowego, bo nie był w stanie przyspieszać. To są właśnie nasze problemy. Tomek Makowski gra z konieczności na boku obrony. Jestem daleki od załamywania rąk, nigdy się nie żaliłem, ale potrzebna jest mi codzienna rywalizacja, bo to wpływa motywująco na zawodników - podsumował Stokowiec.

źródło: własne