- Cracovia ma swoją markę. Z takimi drużynami nie gra się łatwo. Zresztą, powiedzieć, że polska liga jest wyrównana, to jakby nic nie powiedzieć. A obecny sezon pokazuje, że liga jest jeszcze bardziej wyrównana. Wszystko może się tu zdarzyć - mówi trener Piotr Stokowiec przed spotkaniem z Pasami.

Poniżej zapis konferencji prasowej. 

Czy Marco Terrazzino znajdzie się w kadrze na mecz z Cracovią i w jakiej jest dyspozycji?

Cieszę się, że pozyskaliśmy tak doświadczonego zawodnika z wysokimi umiejętnościami. Mam nadzieję, że pokaże je w lidze i wzniesie naszą drużyną na wyższy poziom. Jest to zawodnik z ciekawym CV, rozegrał ponad 70 meczów w Bundeslidze, ponad 100 meczów w 2.Bundeslidze. Liczymy na niego i zobaczymy jak to się potoczy. Jest szansa, że znajdzie się w dwudziestce już na spotkanie z Cracovią, ale podchodzimy do tego na spokojnie. Nie jesteśmy jeszcze w stanie dobrze ocenić jego dyspozycji. Trenuje z nami dopiero kilka dni, a przez ostatnie dwa miesiące ćwiczył indywidualnie. Chcemy mądrze wprowadzić go do zespołu, by nie narazić go na żadne kontuzje. Chcielibyśmy korzystać z jego usług od zaraz, ale wszystko wyjdzie w praniu. Ze wstępnych testów wyszło, że jakichś wielkich zaległości zawodnik nie ma.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna w zespole? Urazy Michała Nalepy i Kristersa Tobersa nie są tak groźne, jak początkowo się wydawało?

Nie mamy nic do ukrycia. Michał szybko dochodzi do siebie. Przeciwko Cracovii na pewno nie zagra, ale jest szansa, że będzie z nami w kolejnym meczu. Okazuje się, że nie doszło do naderwania mięśnia, a jedynie do spięcia, skurczu mięśniowego. Po dobrej ingerencji fizjoterapeutów postępy są szybkie. Michał wchodzi w treningi z piłką. Jeśli przepracuje kolejny mikrocykl i od przyszłego tygodnia zacznie trenować z zespołem, to nic nie będzie stało na przeszkodzie, by pojechał z nami do Poznania. Już teraz do dwudziestki meczowej dochodzi nam Kristers Tobers. W jego przypadku rehabilitacja również przebiegła sprawnie.

Gra na ryzyku, częste prostopadłe podania przez dwie linie od środkowych obrońców mają być sposobem na bardziej ofensywną grę Lechii?

Mamy określony sposób grania i kilka wariantów. Jest też miejsce na kreatywność. Cieszę się, że gramy tak jak trenujemy. Chcemy dużo grać między liniami. Oczywiście, wiąże się to z ryzykiem, ale pracujemy nad tym. Moment straty piłki jest bardzo niebezpieczny, ale myślę, że organizacja gry może się podobać. Musimy jednak dodać do tego więcej jakości przy tzw. podaniach finalnych w pole karne. Po takim zagraniu wywalczyliśmy m.in. rzut karny w meczu z Wisłą Płock. Chcemy grać między liniami, ale też bocznymi sektorami boiska. Nawet jeśli przeciwnik będzie wiedział, co zrobimy, to musi być w tych zagraniach tyle jakości, by było to trudne do zatrzymania. Nie zapominamy oczywiście o zabezpieczeniu tyłów, nawet dziś były zajęcia z zabezpieczenia ataku. Wiemy, że Cracovia dobrze przechodzi do kontry i w tym meczu musimy szczególnie na to uważać.

W sztabie Cracovii jest pana były współpracownik - Maciej Kalkowski. Jest pan zaskoczony, że po raz kolejny podjął się pracy jako asystent, choć przez moment był już pierwszym trenerem?

Myślę, że Maciek trafił bardzo dobrze. Pewnie ułatwi trochę rozszyfrowanie nas, aczkolwiek trochę zmieniliśmy organizację gry. Mieliśmy ze sobą kontakt jeszcze w czasach, gdy był trenerem Elany Toruń, często się widywaliśmy. Nie chcę komentować tego, że znowu jest asystentem, to była jego decyzja. Łączą nas dobre relacje. Trzymam kciuki za rozwój jego kariery. W Lechii odnosiliśmy razem sukcesy i myślę, że z sentymentem będzie wracał do Gdańska.

Duża rywalizacja toczy się szczególnie na dwóch pozycjach - w bramce oraz na środku ataku. Łukasz Zwoliński dostał burę po meczu we Wrocławiu? Od początku sezonu ma dużo sytuacji, ale jest nieskuteczny. I jak pan ocenia dotychczasową postawę Zlatana Alomerovicia w tych trzech kolejkach? Przytrafiły mu się błędy.

Trzeba dobrze rozumieć pojęcie rywalizacji i na tym polega, by ona była. W ataku są Flavio Paixao i Łukasz Zwoliński, do tego dochodzą Diabate i Sezonienko. Każdy z nich się przyda, bo sezon jest długi, dochodzi jeszcze Puchar Polski. Każdego z nich potrzebuje. Nie ma złych emocji i mam poczucie kontroli nad zespołem. Brakuje nam skuteczności, ale nie ma tu sensu krzyczeć, drużyna wie czego się od niej oczekuje. Nie chcę indywidualnie oceniać poszczególnych zawodników. Staram się być sprawiedliwy, wstawiać do składu tych, którzy są w najlepszej dyspozycji, dawać szanse kolejnym zawodnikom, by była rywalizacja. Ona służy drużynie. Jeśli chodzi o Zlatana, to we Wrocławiu popełnił pierwszy poważny błąd w tym sezonie. Miał też kilka dobrych interwencji.

Gdzie pan upatruje przyczyny słabszej skuteczności u Łukasza Zwolińskiego?

Trzeba pracować, nie zastanawiać się nad tym, co było, nie żyć przeszłością, tylko patrzeć tu i teraz. Łukasz zdobywał też bramki z rzutów karnych, wychodziło mu to dobrze. Zdajemy sobie sprawę, że w dwóch ostatnich meczach jego forma strzelecka nie była na najwyższym poziomie, ale naszą rolą jest, by zawodnik nie zostawał z tym sam. Potrzebuje wsparcia, ale i rywalizacji. W sporcie bardzo ważna jest odpowiedź i jeśli Łukasz będzie miał szansę odpowiedzieć, to jest na to gotowy. Jest zdrowy i przygotowany do rundy. Wszystko leży w jego głowie. Jest rada dla wszystkich zawodników: nie patrzeć na straty, tylko na zyski. Można się szybko przełamać i myśleć o pozytywnych rzeczach, a nie o tym, co będzie, gdy się nie strzeli. To błędne myślenie.

Po meczu we Wrocławiu Łukasz powiedział, że czuje się na siłach, by podejść do kolejnego rzutu karnego. Da mu pan na to szansę?

Zobaczymy jak się sprawy potoczą. Będą wyznaczeni zawodnicy do rzutów karnych. Ja się niczego nie boję. Wierzę w swoich zawodników. Ufam im. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęliśmy. Czasami potrzebna jest wstrzemięźliwość, a czasami wprost przeciwnie. 

Trener Maciej Skorża powiedział przed meczem z Cracovią, że jest to jeden z bardziej niewygodnych rywali w lidze. Rzeczywiście tak jest?

Słuchałem konferencji trenera Michała Probierza, który powiedział wiele ciepłych słów na temat Lechii. Ja również nie mogę powiedzieć nic złego na temat Cracovii. Jest to jeden z najbardziej stabilnych klubów w Polsce. Godne pochwały jest zaufanie, jakim został obdarzony trener Probierz. To klub budowany na mocnych fundamentach, mający solidne podstawy. My idziemy trochę w innym kierunku, chcemy promować młodych zawodników z Polski. Cracovia ma swoją markę. Z takimi drużynami nie gra się łatwo. Zresztą, powiedzieć, że polska liga jest wyrównana, to jakby nic nie powiedzieć. A obecny sezon pokazuje, że liga jest jeszcze bardziej wyrównana. Wszystko może się tu zdarzyć. Niedawno widzieliśmy, że mistrz i wicemistrz Polski przegrywają swoje mecze. Nie można lekceważyć żadnego przeciwnika, do każdego trzeba być należycie przygotowanym. Nie ważne czy gramy z Cracovią, Górnikiem Łęczna, Radomiakiem Radom czy Legią Warszawa. Zawsze trzeba być skoncentrowanym i grać swoje, ale też w niewielkim stopniu zwrócić uwagę na to, co przeciwnik ma do zaoferowania. Najważniejsze jednak to trzymać się swojego planu.

Cracovia bardzo dużo gra dośrodkowaniami. Planujecie przez to wzmocnić boczne sektory boiska i być może postawić tam na bardziej defensywnych zawodników?

Gramy u siebie i chcemy, żeby to Cracovia się dostosowywała do nas, tak jak każdy rywal, który tu przyjedzie. Chcemy zagrać po swojemu. Mamy swoje atuty, swój sposób grania i na tym się skupiamy. Nie jest zabroniona gra długim podaniem czy dośrodkowaniami. My też, osiągając największe sukcesy, graliśmy trochę bardziej defensywnie, z kontry, po fajnych akcjach oskrzydlających. Chcemy stworzyć w Gdańsku twierdzę, ale samymi słowami tego nie zrobimy. Myślę, że jesteśmy w dobrym momencie.

źródło: własne