Powiedziałem po meczu z Wisłą Płock, że Lechia nie może tak grać i nie będzie tak grać. Cieszę się, że dotrzymaliśmy słowa. W ostatnich sezonach Lechia stała się drużyną z czołówki i nasze miejsce jest w górze tabeli. Jestem zadowolony z przebiegu spotkania, z determinacji, zaangażowania, ale również z dyscypliny taktycznej. Tak powinna funkcjonować drużyna. Złapaliśmy dołek, ale pokazaliśmy, że potrafimy z niego wyjść. Jest to dobry prognostyk na przyszłość - powiedział trener Piotr Stokowiec po wygranej Lechii z Cracovią (3:0).

- Cieszy mnie szczególnie trzecia bramka. Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną. Gdy zobaczyłem Dusana Kuciaka biegnącego przez całe boisko, by celebrować gola, to pomyślałem sobie, że to jest to. Wracamy na właściwe tory - dodał trener Stokowiec.

Dość nieoczekiwanie tylko w gronie rezerwowych znalazł się Bartosz Kopacz, a więc dotychczas podstawowy obrońca w zespole Lechii. - Powód jest prozaiczny. Bartek jest jednym z naszych filarów, natomiast grał w wielu spotkaniach i po wynikach badań widać było, że był przemęczony i potrzebował trochę oddechu. Na szczęście mieliśmy trochę szerszą kadrę i można było zastosować rotację. Szczególnie, że Kristers Tobers był ostatnio w dobrej formie, dlatego go nie zmieniałem - podkreśla trener Stokowiec.

Trener długo nie dokonywał również zmian w trakcie spotkania. Pierwsza roszada miała miejsce dopiero w 88. minucie. - Nie chcieliśmy wybijać drużyny z rytmu, a podobnych błędów w tej rundzie trochę zrobiliśmy. Eksperymentowaliśmy ze składem, trochę rotowaliśmy systemami i teraz już wiem, że nie były to dobre posunięcia. Dziś pokazaliśmy stabilizację. Nie chciałem zaburzać tej drużyny, bo nikt nie był do zmiany - podsumował Stokowiec.

źródło: własne