- W pierwszej połowie nie zasłużyliśmy na nic więcej, natomiast po przerwie wyglądało to zdecydowanie lepiej, ale w momencie, gdy zaczęliśmy przejmować inicjatywę, straciliśmy bramkę. Muszę jednak pochwalić zespół za determinację, bo pokazaliśmy, że nie godzimy się na porażki. Chcieliśmy utrzymać dobrą passę. W końcówce robiliśmy dużo, żeby tak się stało. Strzały Macieja Gajosa i Łukasza Zwolińskiego były piłkami meczowymi. Zaryzykowaliśmy, przeszliśmy na dwójkę napastników i żałujemy, że nic nie wpadło - powiedział po meczu z Pogonią Szczecin (0:1) trener Lechii Piotr Stokowiec.

- Na początku pierwszej połowy zagraliśmy trzema stoperami i nie mieliśmy problemów w środku pola. Później przeszliśmy na klasyczne ustawienie z czterema obrońcami i faktycznie sporo podań przechodziło przez środek boiska. Pogoń niczym nas nie zaskoczyła. Wiedzieliśmy, że mają dużo jakości. Dusan Kuciak obronił parę strzałów, ale nie wiem czy nazwałbym to dominacją. Na pewno Pogoń była od nas lepsza. My byliśmy zbyt pasywni, do akcji ofensywnych wychodziliśmy zbyt małą liczbą zawodników. Słabo to wyglądało w środku pola, ale w drugiej połowie było już z tym zdecydowanie lepiej - mówił trener Stokowiec przed kamerami CANAL+.

- W pierwszej połowie nie zasłużyliśmy na nic więcej, natomiast po przerwie wyglądało to zdecydowanie lepiej, ale w momencie, gdy zaczęliśmy przejmować inicjatywę, straciliśmy bramkę. Muszę jednak pochwalić zespół za determinację, bo pokazaliśmy, że nie godzimy się na porażki. Chcieliśmy utrzymać dobrą passę. W końcówce robiliśmy dużo, żeby tak się stało. Strzały Macieja Gajosa i Łukasza Zwolińskiego były piłkami meczowymi. Zaryzykowaliśmy, przeszliśmy na dwójkę napastników i żałujemy, że nic nie wpadło - kontynuował trener Lechii.

- Narada w przerwie? Korzystamy ze wszystkich dostępnych narzędzi. Na bieżąco dostajemy różne informacje, jak choćby liczbę przebiegniętych kilometrów czy parametry techniczne. Dwóch trenerów siedzi przed telewizorem, do tego jest analityk. Wszyscy cały czas są ze sobą w kontakcie. Przerwa w meczu dzieli się na trzy etapy po pięć minut. Najpierw zbieramy informacje, a wtedy zawodnicy mogą samemu porozmawiać. Potem ja muszę te informacje przekazać zawodnikom, przekazać im kilka konstruktywnych uwag. A ostatnie pięć minut to jest bezpośrednie zmotywowanie zawodników na drugą połowę - dodał Stokowiec.

źródło: CANAL+ / własne