W sobotę o godz. 17.30 Lechia Gdańsk zagra na własnym stadionie z Cracovią w przedostatnim meczu sezonu 2020/21. Biało-zieloni wciąż są w grze o europejskie puchary.

Po wygranej Rakowa Częstochowa w Pucharze Polski stało się jasne, że czwarte miejsce na koniec sezonu w PKO Ekstraklasie da prawo startu w eliminacjach do europejskich pucharów. - Dobrze się stało dla całej ligi. Przez to wiele zespołów włączyło się do rywalizacji o walki o to jedno dodatkowe miejsce. Finał Pucharu Polski pokazał, że nie wystarczy mieć przewagi optycznej, bo mecz w ciągu kilku minut może się odmienić. Postaramy się skorzystać z tego prezentu, bo w ubiegłym roku walczyliśmy do końca i wywalczyliśmy czwartą pozycję w tabeli, ale to nic nam nie dawało. Dzisiaj niezależnie od wszystkiego chcemy to powtórzyć i teraz koncentrujemy się na meczu przeciwko Cracovii - powiedział trener Piotr Stokowiec.

W poprzedniej kolejce Lechia wygrała na wyjeździe z Wisłą Płock 3:1. - Pamiętajmy, jak ważny był to dla nas mecz i nie zapominajmy, że strzeliliśmy trzy bramki i stworzyliśmy kolejne sytuacje strzeleckie. Na pewno do poprawy jest skuteczność, bo gdybyśmy wykorzystali okazje, które mieliśmy, to byłoby mniej nerwowo i mielibyśmy większą kontrolę. Analizuję każdy mecz i widzę, że drużyna przeciwna w pewnym momencie miała za dużo swobody, szczególnie w środku pola, ale skorygowaliśmy to już w przerwie. Mamy kilka elementów, które były do poprawy w meczu z Wisłą i myślę, że będą aktualne w meczu z Cracovią - mówi trener Stokowiec.

Do poprawy w pierwszej kolejności jest gra w ofensywie, bo jednak w ostatnich meczach biało-zieloni wyglądali pod tym względem dość kiepsko i stwarzali bardzo mało sytuacji strzeleckich. 

- Myślę, że ten wskaźnik oczekiwanych bramek (xG) w wielu meczach był po naszej stronie, choćby w dwumeczu z Piastem, gdzie stworzyliśmy sobie znacznie więcej sytuacji, niż ich wykorzystaliśmy, a mimo to zdobyliśmy w tych meczach tylko jeden punkt. W innych meczach, np. z Lechem, ta statystyka też była na naszą korzyść, ale w końcowym rozrachunku ważne są punkty. Uważam, że trzeba szanować to, na którym miejscu w tabeli obecnie jesteśmy. Oczywiście nie chcę zaklinać rzeczywistości i widzę, że czasem ta gra nie jest tak płynna i nie stwarzamy takiej liczby sytuacji, jak byśmy chcieli. Z drugiej strony skuteczność, szczególnie gry w defensywie, mocno się poprawiła. Naszym celem było to, żeby kibice mieli się czym emocjonować i żebyśmy do końca mogli walczyć o europejskie puchary i tak właśnie jest. To mnie na pewno cieszy. Nie zapominajmy jednak, jaki to jest sezon. Odnalezienie się w tej „covidowej” rzeczywistości to ogromne wyzwanie dla nas i całego świata futbolu. W naszym zespole ponad dwudziestu zawodników przeszło Covid-19. Ten sezon miał różne oblicza, my nie odbyliśmy żadnego zgrupowania, a wielu zawodników miało powikłania po przebytej chorobie i o tym się nie mówi, ale w drużynie mieliśmy przypadki np. zapalenia mięśnia sercowego. Wielu zawodników nie mogło grać. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele elementów do poprawy, ale też doceniam to, co mamy. Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności wyciągamy wnioski i walczymy do samego końca. Cieszę się, że cały czas jesteśmy w grze o czwarte miejsce - przyznał szkoleniowiec.

źródło: własne