- Droga była bardzo trudna, ale uważam, że zapracowaliśmy sobie na ten finał i chcielibyśmy powtórzyć sukces sprzed roku - mówi trener Piotr Stokowiec przed piątkowym meczem Lechii z Cracovią.

Spotkanie z Cracovią będzie zwieńczeniem sezonu i okazją do kolejnego spektakularnego występu w tegorocznej edycji Pucharu Polski. We wcześniejszych rundach działo się wiele - z 0:2 na 3:2 z Gryfem Wejherowo i Zagłębiem Lubin, a nie tak dawno dramatyczna rywalizacja z Lechem Poznań, zakończona dopiero w konkursie rzutów karnych.

- Każdy mecz ma swoją historię. Gdybym miał wskazać ten jeden, który najbardziej zapadł mi w pamięci, to muszę powiedzieć, że zawsze trudno gra się z Lechem Poznań. Tam Lechia nie miała zbyt dobrych statystyk w swojej historii, a przecież najpierw po kilkudziesięciu latach udało nam się tam wygrać w lidze, a ostatnio powtórzyliśmy to w pucharze. Droga do finału była bardzo trudna, ale myślę, że zapracowaliśmy sobie na ten finał. Cieszę się, że drużyna potrafiła odpowiedzieć, odmienić losy tych spotkań, wytrzymać ciśnienie. To napawa mnie optymizmem. Jesteśmy obecnie w świetnym miejscu. Chcielibyśmy powtórzyć sukces sprzed roku - mówi trener Piotr Stokowiec.

W piątek biało-zieloni zagrają jednak z bardzo niewygodnym w ostatnim czasie rywalem. W sezonie 2019/20 gdańszczanie grali z Cracovią trzykrotnie, wszystkie mecze przegrali i strzelili tylko jednego gola. - Zmierzyliśmy się już w tym pucharze z wieloma drużynami. Były różne konteksty i statystyki, natomiast nie da się tego odnieść jeden do jednego. Każdy mecz był różny, a dodatkowo musimy pamiętać, że te pucharowe są inne niż ligowe - przyznaje trener Stokowiec. - Przegraliśmy z Cracovią kilka razy, to fakt. Na pewno mamy z czego wyciągać wnioski. Finalnie jednak byliśmy w tabeli przed nimi. Nie przywiązywałbym do tego zbyt dużej wagi - dodaje.

Tak jak Cracovia może mieć przewagę psychologiczną przed piątkowym finałem z uwagi na trzy wygrane w lidze, tak Lechia jest nauczona doświadczeniem z ubiegłorocznego finału z Jagiellonią Białystok. Tymczasem "Pasy" dopiero po raz pierwszy w swojej historii awansowały do finału tych rozgrywek. - Każde takie wydarzenie to kolejne doświadczenie. Co prawda wielu zawodników grających w zeszłorocznym finale już z nami nie ma, ale jednak paru pozostało. Wiemy co potencjalnie może nas czekać, choć oczywiście warunki będą nieco inne, bo zagramy na innym stadionie, przy innej publiczności. Okoliczności trochę się zmieniły - mówi Stokowiec.

W półfinale w Poznaniu rozstrzygnięcie zapadło dopiero po konkursie rzutów karnych. Lechia jest przygotowana na taki obrót spraw również w piątek. - Trenujemy każdy element, który ma wpływ na końcowy rezultat, również rzuty karne. Nie chodzi jednak tylko o ten mecz finałowy, bo nigdy nie wiadomo kiedy trzeba będzie użyć tej czy innej umiejętności. Trenujemy rzuty karne tak jak każdy inny element gry w piłkę - tłumaczy trener Lechii.

Zespół Lechii na piątkowe spotkanie (jak i w drogę powrotną do Gdańska) uda się samolotem. W czwartek o godz. 19 biało-zieloni odbędą oficjalny trening na Arenie Lublin.

źródło: własne