Haraslin wrócił do pierwszego składu Lechii w spotkaniu z Jagiellonią Białystok po tym, jak znalazł się na ławce rezerwowych w meczu z Zagłębiem Lubin.

Słowak przebywał na boisku do 66. minuty i w tym czasie pokazał się z bardzo dobrej strony.

- Szkoda, że nie udało mi się strzelić bramki, ale i tak mam powody do zadowolenia. W końcu wygraliśmy przecież aż 5:1. Zaliczyłem przy tym asystę przy drugim golu Flavio Paixao. W tej akcji mogłem zdecydować się na strzał, ale kątem oka zobaczyłem lepiej ustawionego Flavio i podałem mu piłkę, którą on wpakował do siatki. Bardzo się z tego cieszę. A jeśli chodzi o mojego gola, to może uda mi się go zdobyć w naszym następnym meczu w Zabrzu – przekonuje Haraslin.

Sylwetka Lukasa Haraslina

W wyjazdowym meczu z Górnikiem Biało-Zieloni chcą przełamać złą passę spotkań rozgrywanych poza Gdańskiem.

- Na własnym stadionie gramy bardzo widowiskowo, strzelamy bramki i w Zabrzu będziemy chcieli do tego nawiązać. Trudno mi powiedzieć, czemu nie wiedzie nam się na wyjazdach. W Gdańsku mamy za sobą naszych kibiców, którzy niosą nas dopingiem, a na wyjazdach nam tego brakuje. Mam jednak nadzieję, że przeciwko Górnikowi spiszemy się na miarę naszych możliwości i odniesiemy zwycięstwo – zaznacza Haraslin.

źródło: Lechia.pl