W sobotę po raz ostatni w bramce Piasta stanie Dariusz Trela czytamy na piast.gliwice.pl.

Wychowanek Skawiniki Skawina przechodzi do Lechii Gdańsk na zasadzie wolnego transferu, gdyż kończy mu się kontrakt. Fakt, że odchodzi z Piasta  jest też jedną z największych  porażek byłego zarządu gliwickiego klubu w osobie Jarosława Kołodziejczyka i niepracującego już sztabu szkoleniowego.

Dariusz Trela, choć przychodził do Piasta jako nieznany zawodnik, szybko wyrósł na kluczową postać w zespole. Stał się jednym z najlepszych bramkarzy w I lidze, a potem w ekstraklasie. Klub jednak długo zwlekał z podwyższeniem mu kontraktu. Nie tylko jednak o pieniądze poszło. Wielokrotnie Treli dawano do zrozumienia, że nie jest kimś, kto zasługuje na większe wynagrodzenie. Konflikt między trenerami -  prezesem a bramkarzem narastał z każdym miesiącem. Próbowano wywierać na nim presję na różne sposoby. Został odsunięty od pierwszego składu, a był nawet taki pomysł, aby przesunąć go do rezerw. Doszło nawet do tego, że koledzy z zespołu bali się z nim rozmawiać w obecności szkoleniowców. Gdy w styczniu Trela dostał powołanie do reprezentacji Polski, jego wartość jeszcze wzrosła. Jak nie fair politykę prowadzono wobec Treli świadczy choćby taki szczegół, że Zdzisława Kręcinę, gdy obejmował stanowisko dyrektora, trenerzy poinformowali go, że zawodnik nie broni, bo jest kontuzjowany. Dopiero rozmowa z piłkarzem wyjaśniła sytuację.

Po przejęciu sterów rządu przez Grzegorz Jaworskiego i Zdzisława Kręcinę podjęto jeszcze jedną próbę zatrzymania Treli przy Okrzei, ale było już za późno. Bramkarz wybrał Lechię, gdzie zaoferowano mu trzyletnią umowę z pensją mniejszą niż 40 tys. zł brutto. To cztery razy więcej niż miał w Gliwicach.

Źródło: piast.gliwice.pl