W wygranym przez Lechię meczu z Wisłą Płock (2:0), rewelacyjnie spisała się cała drużyna biało-zielonych, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje dwóch piłkarzy. Tomasz Makowski, który trzymał w ryzach środek pola oraz Flavio Paixao, autor dwóch bramek. Oceny w skali 1-10.

Zlatan Alomerović (6). Nie jest łatwo bramkarzowi, gdy przez cały mecz nie ma interwencji, nie jest do końca rozgrzany, aż tu nagle musi radzić sobie z precyzyjnym uderzeniem przy słupku. Zlatan ze swojej roli wywiązał się znakomicie. 

Karol Fila (7). Bardzo dobre zawody w jego wykonaniu. W defensywie, poza paroma pomyłkami, było w porządku. Dał też konkret z przodu, oddał strzał z ostrego kąta, co prawda gola nie strzelił, ale z dobitką ruszył Flavio i mieliśmy 1:0.

Michał Nalepa (7). Profesor! Duża pewność siebie, nie do przejścia dla drużyny Wisły. Aż szkoda, że w końcówce nie strzelił gola, bo sam rozpoczął tę akcję świetnym przechwytem, kilkudziesięciu metrowym rajdem, ale niestety pomylił się przy ekwilibrystycznym uderzeniu z powietrza. To byłoby zwieńczenie świetnego występu.

Mario Maloca (7). Nie popełnił prawdopodobnie ani jednego błędu. Znakomicie się uzupełnia z Nalepą, jednocześnie godne zastępuje kontuzjowanego Błażeja Augustyna. Miło widzieć "Generała" w takiej dyspozycji.

Filip Mladenović (5). Tylko piątka? Niestety tak, bo o ile nie można absolutnie nic zarzucić Serbowi, jeśli chodzi o poczynania w defensywie, to jednak sporym zaskoczeniem in minus były jego dośrodkowania, ich jakość. Jedno udane (i to w dodatku, gdy się poślizgnął). Reszta kiepska, nie do tego nas przyzwyczaił.

Sławomir Peszko (6). Udział przy golu, do tego powinien mieć dwie asysty, lecz "zabrał" mu je Artur Sobiech. "Peszkin" jest w niezłej formie, choć wydaje nam się, że stać go na jeszcze więcej.

Tomasz Makowski (8). MVP? Wiadomo, Flavio strzelił dwa gole, natomiast praca, jaką wykonał Tomasz Makowski w środku pola, była fantastyczna. Świetny w odbiorze, dokładny w podaniach, nie szukał najprostszych rozwiązań, rozrzucał akcje w boczne sektory. Zagrał po profesorsku, a przypomnijmy, że ma dopiero 20 lat.

Patryk Lipski (6). W końcu można z czystym sumieniem napisać, że Patryk Lipski zagrał dobry mecz. Może nie rzucał się w oczy, może nie miał spektakularnych zagrań, natomiast jako defensywny pomocnik spisał się dobrze. Nie bał się pojedynków, wsadzał głowę tam, gdzie niejeden nie wsadziłby nogi. Wcześniej miewał różne problemy, mało grał, a jeśli już dostawał szansę, to zawodził. Wziął się w garść, nie załamał się. I wydaje się, że powoli staje na nogi. Oby tak dalej.

Flavio Paixao (8). 35 lat? Żaden problem. Portugalczyk strzela jak szalony i nie może przestać. I oby nie przestawał jak najdłużej. On był w tym meczu fantastyczny! Najpierw dwa potężne strzały z dystansu, z którymi z problemami radził sobie bramkarz Wisły, następnie był w polu karnym w dobrym miejscu o dobrym czasie i strzelił gola na 1:0. W drugiej połowie wykorzystał rzut karny. Do tego nie widać było po nim, że parę dni wcześniej grał z Zagłębiem Lubin, bo startował do agresywnego pressingu, dając sygnał do ataku. 

Rafał Wolski (7). Wywalczony rzut karny, odrobina pecha przy strzale w poprzeczkę, do tego parę ciekawych zagrań. Dobry mecz "Wolaka", chociaż na papierze był ustawiony jako jeden ze skrzydłowych. Miał przez to więcej pracy w defensywie.

Artur Sobiech (5). Cóż... to nie był jego dzień, zdecydowanie. Sytuacja z końcówki pierwszej połowy pewnie będzie śnić mu się po nocach. Wcześniej też spudłował po prostopadłym podaniu Peszki. Żeby jednak nie było tak dramatycznie, to doceniamy doskonałe i wypieszczone podanie do Wolskiego, po którym mieliśmy rzut karny. Poza tym Artur wielokrotnie wygrywał pojedynki w powietrzu z obrońcami Wisły, robiąc tym samym miejsce dla Flavio.

***

Jakub Arak i Maciej Gajos - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne