W wygranym meczu z Wisłą Płock (2:1) niewielu piłkarzy Lechii zagrało na dobrym poziomie. Do wyróżniających się postaci należeli Błażej Augustyn i Jarosław Kubicki. Oceny w skali 1-10.

Dusan Kuciak (6). Miał sporo pracy, podobnie jak w meczu w Łodzi. Przy bramce nie miał nic do powiedzenia, a wcześniej kilka razy pokazał klasę, broniąc m.in. strzały Oskara Zawady. Dobry mecz w wykonaniu Słowaka.

Karol Fila (5). Dlaczego tylko nota wyjściowa? Bo zagrał poprawnie i nic poza tym. Nawet trener Piotr Stokowiec miał do niego trochę pretensji za niektóre akcje w ofensywie. Zamiast wrzucać, to zwalniał akcje i wycofywał piłkę. W obronie było nieźle.

Michał Nalepa (5). Delikatnie obniżyliśmy mu notę za bramkę samobójczą, choć był to po prostu przypadek. Gdyby nie to, występ można byłoby uznać za kompletny. Inna sprawa, że nie był najlepszym środkowym obrońcą tego meczu.

Błażej Augustyn (7). Fantastyczne spotkanie rozegrał Błażej. Pewny i konsekwentny w obronie, nie popełnił chyba ani jednego błędu, a do tego bardzo często brał się za rozgrywanie akcji. I w większości przypadków były to słuszne wybory.  

Filip Mladenović (6). Mamy jedną prośbę - nie odzywaj się na boisku, jeśli nie musisz! Po raz kolejny złapał idiotyczną żółtą kartkę, która rzutuje na ocenę. Dalibyśmy mu ósemkę, ale musimy obniżyć, bo tak nie może się zachowywać jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy Lechii. Jeśli chodzi o stronę sportową - była asysta, było parę rajdów lewą flanką, ale też nie można zapomnieć o kilku stratach, które przerodziły się w kontry. Na szczęście bez konsekwencji.

Lukas Haraslin (5). Wymagamy od niego dużo więcej, stąd stosunkowo niska ocena. Pamiętamy go w zasadzie z dwóch akcji w pierwszej połowie - w jednej z nich uderzał tuż obok słupka. Szkoda, że w paru sytuacjach ponownie chciał grać zbyt indywidualnie, a nie drużynowo.

Tomasz Makowski (4). Nie zagrał tak dobrze jak w czwartek w Danii, występ może zaliczyć do tych średnich. Przecinał akcje, standardowo jako pierwszy ruszał do pressingu. Tym niemniej widzieliśmy już lepsze mecze z jego udziałem.

Jarosław Kubicki (7). Makowski mógłby brać przykład choćby z Kubickiego, który nie mógł zagrać w eliminacjach Ligi Europy z powodu zatrucia pokarmowego, a parę dni później był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku w Płocku. Biegał za trzech, odbierał piłki, wygrywał pojedynki. Zagrał świetnie, a do tego dołożył wisienkę na torcie w postaci asysty przy golu na 0:2.

Maciej Gajos (5). Miał udział przy pierwszym golu. Napędzał ataki biało-zielonych, często cofał się po piłkę pod stoperów. Wydaje nam się jednak, że gdyby robił to nieco szybciej, to efekt byłby jeszcze lepszy.

Sławomir Peszko (4). Z Haraslinem mógłby przybić sobie piątkę, bo zagrał równie przeciętnie. Mało efektywny, poza paroma zrywami nie pokazał nic szczególnego. Widać, że jeszcze brakuje mu meczowego rytmu.

Artur Sobiech (6). Strzelił pierwszego gola w tym meczu i to w zasadzie tyle. Poza tą sytuacją nie oglądaliśmy go zbyt często. Najbardziej irytowały notorycznie przegrywane pojedynki główkowe.

***

Rafał Wolski, Daniel Łukasik i Adam Chrzanowski - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne