Piłkarze Lechii w sposób beznadziejny zakończyli rok 2019, przegrywając (!) z Rakowem Częstochowa (!!) aż 0:3 (!!!). Oceny nie mogą być zbyt wysokie. Skala 1-10.

Zlatan Alomerović (3). Powinien lepiej zachować się przy drugim i trzecim golu. Szczególnie trafienie Sebastiana Musiolika mocno obciąża jego konto.

Karol Fila (4). W pierwszej połowie wyglądał dobrze, ale po przerwie dostosował się do poziomu prezentowanego przez kolegów. 

Michał Nalepa (4). Jeden z wielu winnych utraty drugiego gola. Był najbliżej strzelca, a mimo to pozwolił mu na oddanie strzału głową.

Mario Maloca (4). Trudno mu cokolwiek przypisać, natomiast generalnie defensywa Lechii nie zachowywała się w sobotę najlepiej. Gdy drużyna traci trzy gole, to obrońca nie może być oceniony wysoko.

Filip Mladenović (3). Coś niedobrego się z nim dzieje. Gubił krycie, podejmował złe decyzje, grał wolno i przewidywalnie. Do tego fatalnie wykonywał stałe fragmenty gry. Dwa niezłe strzały z dalszej odległości niewiele tu zmieniają.

Sławomir Peszko (5). Jeden z niewielu piłkarzy Lechii, który prezentował znośny poziom w sobotnim meczu. Praktycznie sam stworzył sobie dwie sytuacje - w pierwszej połowie strzelił w słupek, w drugiej zaś w bramkarza. Był aktywny, miał chęci do gry.

Tomasz Makowski (3). Niewybaczalna strata przy trzecim golu. Wiadomo, że nie miało to większego znaczenia, bo mecz i tak był już w tym momencie przegrany, natomiast takie coś nie powinno się zdarzać na tym poziomie. Zresztą, już wcześniej był dość niepewny.

Patryk Lipski (4). Jeden dobry strzał w pierwszej połowie to zdecydowanie za mało jak na jego potencjał. Czasami odnosimy wrażenie, że ma jakiś dobry pomysł, ale wszystko robi jakieś trzy razy za wolno.

Maciej Gajos (2). Jeśli miał w tym meczu udowodnić swoją wartość, to nie za bardzo mu to wyszło. Podawał do najbliższego, nie brał na siebie odpowiedzialności za grę. Schowany, niewidoczny, tracący piłkę w prosty sposób. Nie był to poziom Rafała Wolskiego z ostatnich tygodni.

Lukas Haraslin (2). Gdy ma podać, to strzela. Gdy ma strzelać, to podaje. Wdaje się w bezsensowne dryblingi, traci piłkę. Ponadto cenę zaniża żenująca symulka, gdy chciał wymusić rzut karny. 

Flavio Paixao (3). Było mu ciężko, bo często był osamotniony z przodu. W pierwszej połowie miał świetną okazję, ale źle się wybił w powietrze i strzelił niecelnie. Po przerwie wtopił się w tłum i poza jednym fajnym zgraniem do Haraslina prezentował się nijako. Zaliczył aż dziesięć strat. 

***

Jakub Arak, Jaroslav Mihalik, Kacper Urbański - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne