Lechia zagrała fatalnie z Rakowem Częstochowa

Dusan Kuciak (6). Raków wygrałby wyżej, gdyby nie parę efektownych interwencji Słowaka. Sam na sam? Potężny strzał z dystansu? Nie ma problemu, on łapał w zasadzie wszystko. Przy obu bramkach nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. Ponownie był jednym z najlepszych piłkarzy Lechii, co oczywiście nie najlepiej świadczy o całym zespole.

Karol Fila (3). Bardzo słabe spotkanie. To on zawalił gola na 1:0, wykonując bezsensowny wślizg. Nie trafił w piłkę i gospodarze mieli stuprocentową sytuację, którą wykorzystali. Popełnił też parę błędów w ustawieniu, a do tego znacznie mniej było go w ofensywie, choć to akurat nie tylko jego wina.

Michał Nalepa (6). Ileż on wykonał w tym meczu interwencji, ratując kolegów ze środkowej formacji. Niestety i on był bezradny,.gdy na początku drugiej połowy piłka odbiła się od jego ciała, myląc bramkarza i wpadając do siatki. Cóż, pech. Winy Nalepy w tej sytuacji oczywiście nie było.

Błażej Augustyn (6). Generalnie para stoperów Lechii wyglądała w tym spotkaniu dobrze, natomiast bez wsparcia pozostałych ciężko było coś wskórać. Augustyn - podobnie jak Nalepa - wielokrotnie ratował sytuację, choć może nie aż w tak efektowny sposób jak jego partner ze środka defensywy.

Filip Mladenović (4). Jeden z najsłabszych meczów Serba od momentu, gdy trenerem Lechii jest Piotr Stokowiec. Niepewny, popełniający błędy. W ofensywie miał parę przebłysków, natomiast żadna z jego centr nie znalazła Artura Sobiecha w polu karnym. Do tego koncertowo popsuł sytuację z samej końcówki, gdy dośrodkował prosto w ręce bramkarza w ostatniej akcji meczu.

Flavio Paixao (1). To jest jakieś nieporozumienie. W meczu z Jagiellonią był najgorszy na boisku, a wytrwał do końca. Teraz również grał fatalnie, ale o dziwo nie zszedł w przerwie. Wystawianie go na skrzydle jest robieniem mu krzywdy. Nie daje nic zespołowi, jest wolny, przewidywalny, nie ma z niego żadnego pożytku. Im wcześniej trener Stokowiec to zrozumie, tym lepiej.

Tomasz Makowski (2). Wszedł w ten mecz najgorzej, jak tylko się da. Już w jednej z pierwszych akcji faulował taktycznie przeciwnika, za co otrzymał żółtą kartkę, co z pewnością determinowało jego dalszą grę. Wyglądało to źle. Grał zbyt wolno i przewidywalnie. Nie było w tym wszystkim elementu zaskoczenia. Ewidentnie ostatnio jest pod formą.

Jarosław Kubicki (3). Był najlepszy z trójki środkowych pomocników, ale żaden to komplement. Raków zdominował środkową strefę, co zmusiło Lechię do wybijania piłki na oślep z pominięciem drugiej linii. Tak nie powinno to wyglądać i tu należy się nagana całej trójce.

Patryk Lipski (1). Niewidoczny, przeszedł obok meczu. Miał być rozgrywającym, mózgiem tej drużyny, a po raz kolejny uciekał od piłki. Nie tak to powinno wyglądać.

Lukas Haraslin (1). Najgorszy mecz Słowaka w Lechii. Bez dwóch zdań. On był w tym starciu fatalny, podejmował same złe decyzje, nie umiał dobrze przyjąć piłki, a dryblingi wywoływały jedynie śmiech. Zmieniony po 45 minutach, choć na dobrą sprawę do zejścia nadawało się w tamtym momencie z sześciu albo siedmiu piłkarzy Lechii. Dostosował się do poziomu kolegów.

Artur Sobiech (5). Spójrzmy na fakty - wywalczył rzut karny, strzelił trzeciego gola w trzecim kolejnym ligowym meczu, a jeszcze w pierwszej połowie VAR (słusznie) zabrał mu bramkę. Jednak poza tym Sobiech był niewidoczny. Miał jednak niewdzięczną rolę, bo gdy nic nie funkcjonuje w środku pola i na skrzydłach, to napastnik tego typu nie jest w stanie nic zrobić. On żyje z podań, a tych nie było.

***

Sławomir Peszko (3). Zagrał lepiej niż Flavio Paixao i Haraslin razem wzięci, ale to tylko pokazuje jak niewiele było trzeba, by to osiągnąć. Starał się rozruszać lewą flankę, natomiast odbijał się od ściany. Zabrakło konkretów.

Maciej Gajos (2). Nic nie wniósł do drużyny. Po jego wejściu na boisko praktycznie nic się nie zmieniło. Dalej oglądaliśmy taki sam marazm.

Rafał Wolski - grał zbyt krótko, by go ocenić.

źródło: własne