Bardzo mądrze zagrała Lechia w Gliwicach. Stanęła za podwójną gardą, zneutralizowała mocne punkty Piasta, samemu zadając dwa nokautujące ciosy. Cały zespół może po tym spotkaniu chodzić z podniesionymi głowami. Oceny w skali 1-10.

Dusan Kuciak (7). Nie nudził się tego popołudnia Słowak. Miał kilka bardzo ważnych interwencji, zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. Zaprezentował jednak cały swój kunszt i dał się pokonać tylko raz - z rzutu karnego.

Karol Fila (6). Poprawny występ. Bez większych pomyłek. Rozbawiła nas natomiast sytuacja z końcówki meczu, gdy był ewidentnie faulowany, a sędzia odgwizdał przewinienie w drugą stronę, w dodatku ukarał jeszcze Filę żółtą kartką.

Michał Nalepa (5). Sprokurował rzut karny, choć nie damy sobie uciąć głowy, że należał się on Piastowi. Było zagranie ręką, natomiast zupełnie przypadkowe, a przede wszystkim piłka nieco wcześniej otarła się jeszcze o głowę Nalepy. Bardzo trudna do oceny sytuacja. Arbiter po wideoweryfikacji uznał, że było to przewinienie. Gdyby nie ten incydent, Nalepa miałby ocenę o punkt wyższą. Grał dość pewnie, jak w poprzednich kolejkach. Nie było się do czego przyczepić.

Błażej Augustyn (8). Co prawda Jerzy Brzęczek rozesłał już powołania na najbliższe mecze reprezentacji Polski, ale jeśli Augustyn będzie dłużej w takiej dyspozycji, jak obecnie, to nie widzimy przeciwwskazań, by na kolejne zgrupowanie obrońca Lechii miał nie pojechać. Niezawodny w destrukcji, podejmujący same dobre decyzje. Pewność siebie aż od niego bije. Taki stoper to skarb dla każdego zespołu.

Filip Mladenović (6). Nie schodzi poniżej pewnego poziomu. W Gliwicach zagrał bardzo dobrze. Tym razem mniej było dośrodkowań czy szaleńczych rajdów z jego strony, ale wynikało to z sytuacji boiskowej i obranej taktyki - bardziej defensywnej niż ostatnio.

Sławomir Peszko (7). Strzelił gola w drugim meczu z rzędu, widać po nim, że forma rośnie z tygodnia na tydzień. I nie chodzi nawet o tę bramkę, ale o całokształt. Czasami może mógłby dawać więcej w defensywie, natomiast skrzydłowego w pierwszej kolejności rozlicza się z liczb, a te się zgadzają. Ponownie był motorem napędowym biało-zielonych, choć akurat w pierwszej połowie mniej go było widać (a i tak zdołał oddać potężny, minimalnie niecelny strzał z dystansu). 

Jarosław Kubicki (6). Środkowa strefa Lechii w tym meczu wyglądała więcej niż dobrze. To była trójka gości, którzy od 1. do 90. minuty wiedzieli, co mają robić na boisku. Doskok, odbiór, podanie. Zawodnicy Piasta nie mieli łatwo. Kubicki był pierwszym, który startował do pressingu, raz nawet miał tyle miejsca, że grzechem byłoby nie oddać strzału. Oddał, bardzo precyzyjnie, natomiast bramkarz Piasta nie dał się zaskoczyć.

Daniel Łukasik (6). W zasadzie moglibyśmy skopiować to, co napisaliśmy o Kubickim i wkleić również przy Łukasiku. To był występ praktycznie na tym samym poziomie. Z tą różnicą, że Łukasik raczej operował w okolicach koła środkowego. Z jego strony nie oglądaliśmy zapędów pod bramkę rywala, ale to nie należy do jego obowiązków, więc temat zostawiamy.

Tomasz Makowski (5). Teoretycznie Makowski miał w tym meczu pełnić rolę tego najbardziej ofensywnego z trójki pomocników. Efekt był inny, bo zdecydowanie częściej pod pole karne zapędzał się Kubicki. Makowski zagrał - nazwijmy to - poprawnie. Bez fajerwerków, bez ryzyka, bez zbędnego kombinowania. Odbiór, podanie do najbliższego. Obniżamy ocenę o jeden punkt względem Kubickiego i Łukasika z uwagi na sytuację z końcówki. Dawno nie oglądaliśmy tak nieudolnej próby sfaulowania kogoś i przerwania kontrataku. Makowski powinien ściągnąć rywala do parteru i zapobiec groźnej sytuacji. Na szczęście to przychodzi z doświadczeniem. Pewnie gdyby trafiła się druga taka sytuacja, rezultat byłby diametralnie inny.

Żarko Udovicić (7). Ten mecz pokazał, że Żarko musi grać od pierwszych minut. Niezmordowany, był aktywny w ofensywie (w pierwszej połowie Lechia częściej atakowała jego strona), pomagał tez Mladenoviciowi w tyłach. Strzelony gol (pewnie jeden z łatwiejszych w karierze) to tylko dodatek. W pierwszej połowie to on napędzał ataki gdańskiej drużyny. Raz podawał zbyt mocno, raz uderzył w bramkarza. Brakowało go w poprzednich spotkaniach.

Lukas Haraslin (4). Zagrał na pozycji środkowego napastnika i trzeba przyznać, że nie wyglądało to zbyt przekonująco. Niepotrzebnie zbiegał do boku zamiast po prostu stać w polu karnym i czekać na piłkę. A tak dublował pozycję Udovicicia i nie było do kogo wrzucać. Miał w tym spotkaniu jedną sytuację do zdobycia gola, ale zachował się źle. Nie wiedzieć czemu schodził do lewej nogi, a nie szukał swojej lepszej. W efekcie kąt był bardzo ostry i bramkarz Piasta bez problemu obronił to uderzenie. 

Artur Sobiech, Mario Maloca i Flavio Paixao - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne