Dusan Kuciak był jednym z najjaśniejszych zawodników Lechii w piątkowym spotkaniu z ŁKS-em (0:0). Na całej linii zawiódł natomiast Żarko Udovicić, który w końcówce pierwszej połowy wyleciał z boiska za brutalny faul. Oceny piłkarzy Lechii w skali 1-10.

Dusan Kuciak (8). Taki mecz dla bramkarza nigdy nie jest łatwy. W pierwszej połowie nie miał wiele pracy, musiał obronić niezbyt mocne uderzenia gospodarzy, natomiast po przerwie diametralnie się to zmieniło. Łodzianie z minuty na minutę nabierali rozpędu, ale na dobrą sprawę nie stworzyli sobie żadnej stuprocentowej sytuacji - uderzali głównie z dalszej odległości, z czym słowacki bramkarz świetnie sobie radził. Niektóre interwencje były bardzo efektowne, szczególnie te z końcówki meczu.

Karol Fila (5). Niezłe spotkanie, głównie jeśli weźmiemy pod uwagę defensywę. W tym aspekcie było naprawdę solidnie, choć kilka razy zadrżeliśmy, gdy ŁKS miał przewagę liczebną. Gorzej Fila wyglądał na połowie rywala. A to źle przyjął piłkę i zmarnował okazję do dobrego kontrataku, a to zabrakło decyzji o dryblingu, a to dośrodkowanie nie wyszło. Generalnie jednak nasz wychowanek wyglądał przyzwoicie.

Michał Nalepa (6). Zawodników defensywnych możemy tylko chwalić, bo ze swoich zadań wywiązali się należycie. Nalepa był agresywny, pewny w tym co robi.

Błażej Augustyn (6). Lechia miała w tym spotkaniu ciekawy wariant rozegrania rzutów wolnych. Miękkie dorzucenie piłki na dalszy słupek, gdzie czekał albo miał czekać Augustyn. Najpierw jednak źle dogrywał, a później został złapany na spalonym. To w zasadzie jedyne sytuacje, z których go pamiętamy. A jeśli obrońca nie rzuca się w oczy, to znaczy że nie popełnił żadnego błędu. Dobre spotkanie w jego wykonaniu.

Filip Mladenović (7). Jeden z lepszych na boisku. Nie tylko harował w obronie, ale też bardzo często podłączał się do akcji ofensywnych. Imponowały rajdy w drugiej połowie, gdy brał piłkę i biegł z nią przez kilkadziesiąt metrów. Cóż jednak z tego, skoro w polu karnym nie było nikogo. Co jednak zaskakujące - słabo w tym meczu wykonywał stałe fragmenty gry. Zresztą tak jak pozostali zawodnicy Lechii.

Lukas Haraslin (4). Dużo gorszy występ niż tydzień wcześniej w Gliwicach. Niby coś tam próbował szarpać, natomiast konkretów z tego nie było. Dryblingi średnie, dośrodkowań w zasadzie nie było. Bardzo dyskretny mecz w wykonaniu Słowaka. W drugiej połowie oddał zaskakujący strzał z ostrego kąta, ale był on zbyt czytelny, by zaskoczyć bramkarza.

Daniel Łukasik (5). Trudno się ocenia defensywnych pomocników po takim meczu. To są goście od czarnej roboty, którzy muszą stać na dwudziestym metrze od własnej bramki i asekurować obrońców. I jeśli brać pod uwagę te aspekty, to było niemal bezbłędnie. Nie pozostawiali miejsca na prostopadłe podanie, choć czasem dopuścili do strzałów z dystansu, no ale coś za coś. Łukasik grał nieźle. Może bez fajerwerków, ale nie było źle. Na ocenę troszeczkę rzutuje beznadziejnie wykonany rzut wolny w końcówce pierwszej połowy.

Jarosław Kubicki (6). On był w zasadzie wszędzie. W pomocy - wiadomo. Często (zwłaszcza w drugiej połowie) wracał się do obrony i pomagał kolegom z linii defensywnej, a gdy trzeba było to pędził w kierunku bramki przeciwnika, co nawet w jednej sytuacji zakończyło się minimalnie niecelnym strzałem. Biegał, walczył. To był stary, dobry Kubicki, jakiego pamiętamy z większości meczów zeszłego sezonu.

Maciej Gajos (3). Dostał w tym meczu 45 minut i tak naprawdę popisał się dwoma znakomitymi zagraniami. Najpierw świetnie uruchomił kontratak dłuższym podaniem, a potem w jeszcze lepszym stylu podawał w kierunku Artura Sobiecha zewnętrzną częścią buta. Niestety to by było na tyle. Na drugą połowę już nie wyszedł, ale nie mamy przekonania, że w oczach trenera wyglądał słabo. O wszystkim decydowały względy taktyczne.

Żarko Udovicić (1). Jedynka, w przydałby się nawet wykrzyknik, bo to był beznadziejny mecz w wykonaniu Serba. W 43. minucie popisał się niezwykłą głupotą - w zupełnie niegroźnej sytuacji brutalnie zaatakował przeciwnika przy linii bocznej, co skutkowało czerwoną kartką. Nic dziwnego, że trener Piotr Stokowiec był nie tyle zdenerwowany, co po prostu wkurzony na swojego zawodnika. On sam kajał się po spotkaniu, ale powinien po prostu uważać i tego typu rzeczy nie robić. Co prawda przeprowadził wcześniej dwie niezłe akcje na lewej flance, jednak wszystko przyćmiło zdarzenie z końcówki pierwszej połowy. Przez niego trzeba było zmienić całą taktykę.

Artur Sobiech (4). Miał w tym meczu dwie sytuacje i w obu mógł, a nawet powinien zachować się lepiej. Najpierw nie zamknął akcji Mladenovicia, a aż prosiło się wjechać na wślizgu. Musnąłby piłkę i mielibyśmy bramkę. Następnie nie wykorzystał świetnego podania Gajosa - tym razem źle opanowywał futbolówkę w polu karnym. Od napastnika tej klasy oczekujemy, że przynajmniej jedną z tych sytuacji zamieni na gola.

***

Patryk Lipski (5). Dał niezłą zmianę. Potrafił wygrywać pojedynki główkowe, utrzymać się przy piłce. Niestety z uwagi na okoliczności nie miał zbyt wielu okazji, by pokazać swoje walory w ofensywie.

Mario Maloca (6). Lechia w drugiej połowie przeszła na system z trójką środkowych obrońców, a Maloca bardzo szybko dostosował się do dobrej gry Nalepy i Augustyna. Wspólnie stanowili zaporę nie do przejścia.

Rafał Wolski - grał zbyt krótko, by go ocenić.

źródło: własne