Przeżywający drugą młodość Sławomir Peszko, instynkt snajpera Michała Nalepy i zabójcza lewa noga Filipa Mladenovicia. Mocnych punktów w zespole Lechii w meczu z Lechem było wiele. Oceny piłkarzy Lechii w skali 1-10.

Dusan Kuciak (7). Kolejny dobry mecz Słowaka. Przy golu nie miał zbyt wielkich szans, natomiast swój kunszt pokazał w końcówce meczu, gdy obronił trzy groźne uderzenia. Można powiedzieć, że to dzięki niemu Lechia dowiozła prowadzenie do końcowego gwizdka. 

Karol Fila (5). Poprawny występ, chociaż można się przyczepić do tego, że pozwolił na dośrodkowanie w akcji, która dała Lechowi bramkę tuż przed przerwą.

Michał Nalepa (7). Zdecydowanie jeden z najlepszych na boisku. W defensywie pewny, twardy, nieustępliwy - jak zwykle ostatnimi czasy. Do tego strzelił niezwykle ważnego gola na 2:0. I to nie po uderzeniu głową, ale został w polu karnym po wcześniejszym stałym fragmencie i wykazał się instynktem prawdziwego snajpera.

Błażej Augustyn (6). Jeśli środkowemu obrońcy naliczamy jeden błąd w pierwszej połowie to chyba nie zagrał złego meczu. Kolejny bardzo dobry występ, choć tym razem był w cieniu Nalepy.

Filip Mladenović (7). Gdy trzeba kogoś pochwalić, to to robimy. Serb miał gigantyczny wpływ na zwycięstwo. Najpierw zaliczył kluczowe (kapitalne) podanie przy bramce Sławomira Peszko, a następnie samemu asystował przy trafieniu Nalepy. Do tego był pewny w defensywie, nie panikował. Dobrze wykonał swoją pracę.

Sławomir Peszko (8). Bohater - bez dwóch zdań. Gdy tylko był przy piłce, zawodnikom Lecha drżały kolana. Strzelił gola po bardzo ładnej akcji, do tego wypracował dwie świetne sytuacje kolegom. Sam mógł trafić jeszcze przynajmniej dwukrotnie, jednak uderzał zbyt lekko. Tym niemniej jest to trzeci kolejny mecz Peszki w lidze z golem. Jest jak wino. Im starszy, tym lepszy.

Jarosław Kubicki (4). Sporo strat, przez co ocena jest bardzo niska. Co prawda przebiegł najwięcej w Lechii (cóż za zaskoczenie), jednak sporo było w tym wszystkim złych decyzji.

Daniel Łukasik (6). W odróżnieniu od Kubickiego w przypadku Łukasika możemy mówić o dobrym meczu. Defensywa, odbiory, przerywanie akcji Lecha. Do tego parę podań, które przyspieszały ataki Lechii. Najwyraźniej pomogło mu chwilowe odstawienie od składu, bo ponownie jest w dobrej formie.

Maciej Gajos (5). Ciężko go ocenić. Z jednej strony od ofensywnego pomocnika oczekiwalibyśmy jakichś konkretów. Wiecie, asysty, bramki, jakiegoś strzału, po którym go zapamiętamy. Chociaż prostopadłego podania, po którym byłoby groźnie pod bramką rywala. Gajos w meczu z Lechem nie zagrał źle, natomiast do przodu za wiele nie dawał. Wydaje nam się, że po prostu miał inne zadania w tym spotkaniu. Sporo z nich musiało dotyczyć defensywy.

Żarko Udovicić (4). Ojojoj, nie tak to miało wyglądać. Udovicić był w tym meczu jakiś dziwny. Podjął mnóstwo złych decyzji, co - jak na niego - nie zdarza się codziennie. Dośrodkowania nie wychodziły, zmarnował też fantastyczną okazję na 3:0. Trzeba jednak być sprawiedliwym - w drugiej połowie powinien mieć asystę, jednak Peszko strzelił prosto w bramkarza.

Artur Sobiech (6). Tym razem bez gola, ale z przytomną asystą przy bramce "Peszkina". Sporo się napracował z obrońcami Lecha. Nie miał łatwo, bo ci dobrze go pilnowali.

***

Lukas Haraslin (3). Dał bardzo słabą zmianę. Zaczął od niecelnego dośrodkowania, potem nieudolnie wycofywał piłkę na strzał koledze. A następnie słuch po nim zaginął. Nie tego oczekujemy od Słowaka.

Tomasz Makowski i Rafał Wolski - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne