Co prawda bramki w meczu z Koroną Kielce (2:0) zdobywali Maciej Gajos i Lukas Haraslin, natomiast cichym bohaterem spotkania bez wątpienia jest Daniel Łukasik, który zanotował występ bliski ideału. Miał 97 proc. skuteczności podań, a kluczowy okazał się jego przerzut na kilkadziesiąt metrów przy golu na 1:0. Oceny w skali 1-10.

Dusan Kuciak (7). Nie miał w tym meczu dużo pracy, ale gdy było trzeba, zrobił co do niego należało. Mowa oczywiście o sytuacji z końcówki pierwszej połowy, gdy w świetny sposób spisał się w sytuacji sam na sam z zawodnikiem Korony. To mogła być kluczowa interwencja.

Karol Fila (6). Dwa błędy w defensywie troszeczkę zaniżają mu ocenę. Brało się to z tego, że bardzo często włączał się do akcji ofensywnych, przez co nie zawsze zdążył wrócić na swoją połowę. Tym niemniej należał do najbardziej aktywnych piłkarzy na murawie. Odważny, nie bał się wejść w drybling. Był blisko asysty.

Michał Nalepa (6). Nie do przejścia dla piłkarzy Korony. Agresywny, twardo grający. Głównie w pierwszej połowie, bo jednak po przerwie miał już mniej pracy.

Błażej Augustyn (7). Rywale odbijali się od niego. Augustyn aż szesnaście razy odbierał piłkę w tym meczu - nikt inny nie był nawet blisko. Po prostu skała. W pierwszej połowie był bliski strzelenia gola, jednak uderzył nieznacznie nad poprzeczką.

Filip Mladenović (7). Zanotował parę strat, ale wynika to z tego, że nie bał się podjąć ryzyka. Czasami wyjdzie, czasami nie, jest to wpisane w zawód piłkarza. Za Serbem kolejny bardzo dobry mecz, w dodatku zakończony asystą (trochę szczęśliwą) przy bramce Gajosa.

Lukas Haraslin (6). Ratuje go tylko zdobywa bramka (piękna bramka). Do tego momentu grał - powiedzmy sobie szczerze - dość przeciętnie. Ponadto w końcówce pierwszej połowy zmarnował doskonałą okazję. Mamy jednak nadzieję, że w tym meczu nastąpiło przełamanie i teraz jego forma będzie szła jedynie w górę.

Jarosław Kubicki (6). Niezłe spotkanie w jego wykonaniu, zwieńczone asystą przy drugim golu dla Lechii. Miał jeszcze doskonałą sytuację, by samemu strzelić gola, ale skiksował na szesnastym metrze.

Daniel Łukasik (8). W naszym odczuciu MAN OF THE MATCH. Wykonał w tym meczu 97 podań, z których aż 94 znalazło adresata. Daje to 97 proc. skuteczności. Dwie straty, sześć odbiorów. Miał udział przy obu bramkach. Pierwsza to doskonały przerzut na kilkadziesiąt metrów, druga natomiast to kluczowy przechwyt i szybkie podanie do Kubickiego. 

Maciej Gajos (7). Najlepszy mecz od momentu przyjścia do Lechii. Strzelony gol był tzw. wisienką na torcie. Dobrze widzieć, że coraz lepiej zaczyna rozumieć się z kolegami.

Żarko Udovicić (6). Mniej widoczny niż w poprzednich spotkaniach. Z perspektywy trybun wyglądało to tak, że robił miejsce dla Mladenovicia. Po meczu sam przyznał, że może nie strzelać bramek i asystować, byle Lechia wygrywała.

Artur Sobiech (4). Nie był to jego mecz, w dodatku zszedł z boiska z jakimś urazem. Jakby nieobecny, nie dostawał podań. W pewnym momencie zaczął się cofać po piłkę do głębi pola, jednak niewiele to zmieniło.

***

Flavio Paixao (6). Dał dobrą zmianę. Grał niezwykle inteligentnie, czasami nawet nie musiał dotykać piłki, żeby zmylić zawodników Korony (przynajmniej dwa razy umiejętnie ją przepuścił, napędzając akcję). Mógł mieć i gola i asystę, ale najpierw Wolski strzelił minimalnie obok bramki, a następnie sam Portugalczyk uderzył zbyt lekko, żeby zaskoczyć bramkarza Korony.

Rafał Wolski i Jaroslav Mihalik - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne