Po raz kolejny w tym sezonie Dusan Kuciak i Flavio Paixao w dużej mierze przyczynili się do zdobycia kompletu punktów przez Lechię. W niedzielę biało-zieloni pokonali Koronę Kielce 2:1. Portugalczyk strzelił jedną z bramek, natomiast Słowak popisał się paroma kapitalnymi interwencjami. Oceny w skali 1-10.

Dusan Kuciak (7). Podobnie jak przed tygodniem w Poznaniu, tak i teraz nie miał łatwego życia. Przy straconym golu nie miał żadnych szans, natomiast wielokrotnie ratował swój zespół przed porażką. Może interwencje nie były tak spektakularne, jak w meczu z Lechem, to jednak parę z nich zasługiwało na oklaski. Tak było w pierwszej połowie, gdy Słowak końcówkami palców musnął piłkę po atomowym strzale Petteri Forsella z rzutu wolnego. Tak było też po przerwie, gdy Korona ostrzeliwała bramkę Lechii.

Rafał Kobryń (4). Gdyby nie błąd przy straconym golu, pewnie mówilibyśmy o bardzo pozytywnym występie sympatycznego "Kobry". Niestety źle się ustawił w tej sytuacji, był blisko przecięcia podania, ale zabrakło mu paru centymetrów. Poza tym nie popełnił większych błędów, był raczej pewny siebie, solidnie pracował w defensywie (miał aż 15 odbiorów!), chętnie uczestniczył w akcjach ofensywnych.

Michał Nalepa (5). Dostałby szóstkę, ale w głupi sposób (za protesty) zobaczył żółtą kartkę, która eliminuje go z meczu przeciwko Legii Warszawa. W Kielcach spisywał się bez zarzutów, choć możemy przyczepić się do tego, jak zachował się w końcówce pierwszej połowy, gdy wybiegł ze swojej strefy, był spóźniony, przez co zostawił autostradę do bramki. Na szczęście Michal Papadopulos w dogodnej sytuacji strzelił obok bramki.

Mario Maloca (5). Solidny występ, zwłaszcza w drugiej połowie, gdy Korona przycisnęła. Maloca dobrze spisywał się szczególnie w pojedynkach powietrznych.

Filip Mladenović (6). Na początku meczu Omran Haydary pozbawił go asysty. Serb popisał się kapitalnym podaniem, natomiast zabrakło precyzji przy wykończeniu. Na szczęście po chwili skuteczniejszy był już Flavio Paixao. "Mladen" chętnie biegał na połowę Korony, choć czasami podejmował złe decyzje. Zanotował aż jedenaście strat i wydaje nam się, że jedna z nich miała miejsce przy straconym golu. Wprawdzie zanim piłka wpadła do siatki, minęło dobrych kilkanaście sekund, ale wszystko zaczęło się przy linii bocznej.

Omran Haydary (4). Trudno go ocenić, bo jednak zmarnował dwie wyborne okazje do strzelenia bramki. Jednak poza tym mocno pracował dla drużyny, pomagał w defensywie, czego w poprzednich meczach nie robił Jaroslav Mihalik.

img 1111

Kristers Tobers (4). Po raz kolejny był gościem od czarnej roboty, a niewykluczone, że w środowym spotkaniu z Legią zostanie przestawiony na środek obrony, bo jednak ktoś musi zastąpić pauzującego Nalepę. W Kielcach Łotysz zagrał poprawnie. Na pewno lepiej niż w Poznaniu, ale trudno było zagrać gorzej.

Tomasz Makowski (4). On również powinien mieć asystę, bo w drugiej połowie zaserwował nam bardzo dobre dośrodkowanie, po którym Haydary powinien umieścić piłkę w siatce. Jedyne, do czego można się przyczepić, to kilka przegranych stykowych sytuacji. Był w nich zwyczajnie spóźniony o ułamek sekundy.

Maciej Gajos (5). Jakby nie patrzeć, został bohaterem, bo to on strzelił zwycięskiego gola. Dał konkret, natomiast trzeba sobie jasno powiedzieć, że do tego momentu grał dość przeciętnie. Nie wyróżniał się niczym szczególnym. Na szczęście w decydującym momencie był tam, gdzie być powinien.

Conrado (3). Słabsze spotkanie w wykonaniu Brazylijczyka. Nie trafił nawet bramkę w dobrej sytuacji w pierwszej połowie, do tego popsuł przynajmniej dwie nieźle zapowiadające się akcje. Miał zaledwie sześć (!) celnych podań (na czternaście prób), do tego osiem strat.

Flavio Paixao (8). Jeden z ojców wygranej w Kielcach. Strzelił gola po rzucie rożnym, w końcówce zaliczył kluczowe podanie przy trafieniu na 2:1, a do tego po faulu na nim obrońca Korony zobaczył czerwoną kartkę. Co prawda Flavio zmarnował jedną sytuację w drugiej połowie, natomiast nie będziemy go za to linczować, bo jednak nie była to tzw. "setka". Już samo opanowanie piłki zasługiwało na oklaski.

***

Rafał Pietrzak, Kenny Saief i Jarosław Kubicki - grali zbyt krótko, by ich ocenić, natomiast trzeba pochwalić tego ostatniego, ponieważ po jego wejściu na boisko Lechia zaczęła grać lepiej. Poukładał grę w środku pola, a do tego zaliczył asystę przy zwycięskim golu. 

źródło: własne