W zremisowanym przez Lechię meczu z Górnikiem Zabrze (1:1) nie dostrzegliśmy wielu pozytywów. Co prawda biało-zieloni nie grali źle, natomiast nie wykorzystali stworzonych sytuacji (uwaga do Lukasa Haraslina). Sami też podłączyli gości do życia - dwie sytuacje złym wyprowadzeniem piłki stworzył im Błażej Augustyn. Oceny w skali 1-10.

Dusan Kuciak (5). Tym razem nie miał wiele okazji, żeby się wykazać. Był to dla niego dość spokojny mecz. Przy straconej bramce nie mógł za dużo zrobić.

 

 

Karol Fila (5). Za bardzo nie ma się do czego przyczepić, choć to on był najbliżej zablokowania strzału Jesusa Jimeneza. Poza tym raczej solidny, wybiegany, parę razy podłączył się do akcji ofensywnej. Zabrakło w zasadzie tylko jakiegoś konkretu.

Michał Nalepa (5). Pewny punkt defensywy Lechii, poza sytuacją bramkową, czyli podobnie jak u Fili. To Nalepa ratował się wślizgiem, próbując wybić piłkę spod nóg hiszpańskiego napastnika Górnika. Nie udało się. Pod koniec meczu był natomiast bliski świetnej asysty, jednak Flavio Paixao nie wykorzystał znakomitej sytuacji.

Błażej Augustyn (4). Prawdopodobnie najgorsze spotkanie Augustyna w tym sezonie. Popełnił mnóstwo błędów w wyprowadzeniu piłki, oddając ją za darmo przyjezdnym. W pierwszej połowie po jego nonszalanckim zagraniu Igor Angulo miał sytuację sam na sam, podobnie jak w drugiej części gry Jesus Jimenez. Jeszcze miesiąc temu dziwiliśmy się i ubolewaliśmy, że obrońca Lechii nie dostał powołania od Jerzego Brzęczka. Teraz zauważalny jest regres formy.

Filip Mladenović (6). Serb był ponownie pewnym punktem Lechii. W defensywie nie było się do czego przyczepić, a jeśli chodzi o ofensywę, to również nie było źle. Pamiętamy rzut wolny z pierwszej połowy oraz okazję stworzoną przez Lukasa Haraslina. Przynajmniej dwukrotnie uwikłał się w drybling i był blisko straty. To pokazywało m.in. że nie bardzo miał z kim grać. Koledzy od niego uciekali, zamiast podejść do rozegrania. Szczególnie widoczne było to w drugiej połowie.

Sławomir Peszko (3). Nie możemy sobie przypomnieć tak kiepskiego meczu "Peszkina" od powrotu z Wisły Kraków. Nieudane dryblingi, niedokładnie dośrodkowania, głupie straty. A gdy miał sytuację na 1:0 w pierwszej połowie, zamiast strzelać od razu, on bawił się w przyjęcie piłki. Nie można mu odmówić ambicji, ale niewiele mu wychodziło.

Tomasz Makowski (2). Niestety, tu musimy wystawić bardzo niską ocenę. Nerwowy, chaotyczny, popełniający proste błędy, czy to w ustawieniu czy w wyprowadzeniu piłki - w sumie aż jedenaście strat (!!!). Jeśli posadzenie na ławce Daniela Łukasika miało usprawnić środek pola, to plan za bardzo nie wypalił.

Jarosław Kubicki (3). Też nie był to jego najlepszy mecz w Lechii. Pytanie na ile wpływ na dalszą grę miała dość szybko otrzymana żółta kartka. Czyżby lekki dołek formy? 

Rafał Wolski (5). Zagrał kilka ciekawych podań, szczególnie na początku spotkania widać było u niego spore chęci do gry. Po przerwie wywalczył rzut karny dla Lechii.

Lukas Haraslin (3). Doszły nas słuchy, że Słowak był na tym meczu obserwowany przez skautów zagranicznych drużyn. Czy dlatego przez cały mecz grał egoistycznie? Trudno powiedzieć. Być może. O ile w pierwszej połowie miał jedną akcję, w której wypracował sytuację strzelecką koledze z drużyny (Mladenović), o tyle później każdą sytuację chciał kończyć sam. Efekt? Parę strzałów zablokowanych, parę niecelnych, do tego zmarnowana sytuacja w drugiej połowie, gdy z paru metrów trafił prosto w bramkarza. Może i był aktywny, natomiast od skrzydłowego wymagamy liczb, a tych w meczu z Górnikiem zabrakło.

Artur Sobiech (6). Pewnie wykonał rzut karny, do tego mocno popracował na boisku. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie jednym podaniem przyspieszył akcję Lechii, po której powinny paść bramki. Koledzy nie stworzyli mu zbyt wiele sytuacji, a - jak wiemy - napastnik żyje z podań.

***

Patryk Lipski, Maciej Gajos i Flavio Paixao - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne