Gra Lechii w tym sezonie jest daleka od oczekiwań.

Można ironicznie powiedzieć, że Lechia gra trochę jak reprezentacja Polski Jerzego Brzęczka. Niestety nie jest to komplement. Biało-zieloni nie mają swojego stylu, piłkarze sprawiają wrażenie jakby nie wiedzieli, co mają robić na boisku. Od patrzenia - mówiąc kolokwialnie - bolą zęby. Mocno narzekaliśmy na poziom sędziowania w Zabrzu, natomiast oczywiście nie może to być wymówką dla tak beznadziejnej postawy gdańskiego zespołu. 

Wydawać by się mogło, że futbol jest prostą grą. Wystarczy dobre przygotowanie motoryczne, rozpracowanie przeciwnika pod kątem taktycznym, dobra organizacja gry i skuteczność. Ważny jest też pomysł na spotkanie. My co tydzień słyszymy z ust trenera Piotra Stokowca, że Lechia nie patrzy na słabe i mocne punkty przeciwnika, ale skupia się na sobie. Na tym, co Lechia chce grać. Niestety w tym sezonie z grą w piłkę ma to niewiele wspólnego.

Nie wiemy czy gdańscy zawodnicy mają zakaz gry na jeden kontakt, ale nie przypominamy sobie zbyt wielu składnych akcji w tym sezonie. Wiecie, takich szybkich, dynamicznych, które wyprowadzą w pole drużynę przeciwną. Można to zrzucać na wykonawców, bo jednak środek pomocy biało-zielonych raczej nie grzeszy kreatywnością, natomiast jest to szukanie prostej wymówki. W Zabrzu Kenny Saief musiał wracać się pod własne pole karne, żeby w ogóle dotknąć piłkę. Gdy tego nie robił, następowało dłuższe zagranie i strata futbolówki. On nie miał z kim pograć. Piłkarze są porozrzucani po boisku, mało kto pokazuje się do grania. No i potem wygląda to, jak wygląda.

"Górnik zagrał z większym zębem i determinacją" - to słowa trenera Stokowca po spotkaniu w Zabrzu.

Przecież to jest tak absurdalne, że aż nie chce się nam tego komentować. Nie powinniśmy się czymś takim zajmować. To powinno być naturalne. Walka, determinacja - od tego wszystko powinno się zaczynać. Możesz przegrać mecz przez gorsze umiejętności, ale nigdy nie masz prawa odstawić nogi, odpuścić. Dlaczego Górnik grał z większą determinacją? To znaczy, że Lechii się nie chciało? Problemy z motywacją? Wypalenie? Nie znajdujemy tu odpowiedzi.

Lechia wygrała w tym sezonie dwa mecze - ze Stalą Stalowa Wola w Pucharze Polski i z Wartą Poznań w lidze. Kiedy jednak gdańszczanie stanęli naprzeciwko mocniejszym zespołom (Raków Częstochowa i Górnik Zabrze), nie było czego zbierać. To był nokaut. Raków bawił się z Lechią. I to w Gdańsku. Różnica klas była kolosalna. W Zabrzu było podobnie. 

Niby przerwa w rozgrywkach miała pomóc Lechii. Podobno dużo dał sparing z Wisłą Płock. Miał to być dobry prognostyk. Niestety, nie widzieliśmy żadnej różnicy. Nie było poprawy. Dalej wyglądało to fatalnie.

Cały czas słyszymy, że przed Lechią dużo pracy. Robi się to trochę nudne. Może warto wreszcie zacząć coś robić, a nie tylko gadać? 

Szanujemy trenera Stokowca za to, co zrobił do tej pory, ale musi coś zmienić w sposobie grania, bo na obecną Lechię nie da się patrzeć. Gdańsk to duże miasto, Lechia jest dużym klubem. Z całym szacunkiem, ale nie jest to Zagłębie Lubin lub Wisła Płock, która może grać w taki sposób. Czy naprawdę jedyne, na co nas stać to długie zagrania z pominięciem drugiej linii i liczenie na fart? 

Stokowiec mawiał jakiś czas temu, że nie chce, żeby Lechii cokolwiek się udawało. Wszystko miało być wypracowane. Niestety nie jest. Kibice w Gdańsku wymagają ładnej gry dla oka. Trudno się temu dziwić. Chyba każdy ma już dość tego męczenia buły. Ludzie na stadionie ziewają, robią się śpiący. Mecze Lechii są idealne, żeby puścić sobie tuż przed snem, aby przyspieszyć cały proces.

Nie kupujemy argumentu, że potrzeba czasu, że paru piłkarzy odeszło. Ileż można tego słuchać? Było tu w ostatnich latach wielu trenerów. Każdy mówił to samo - potrzeba czasu. Nie wszystko na raz. Nie od razu Kraków zbudowano. Przecież tak można mówić w nieskończoność. A kiedy zobaczymy efekty? Często porównujemy to np. do budowy domu. Wiecie, na początku stawia się fundamenty, potem całą resztę. No ale finalnie dom w końcu powstaje i jest użytkowany przez ludzi. A w Lechii? Kiedy wreszcie opuścimy ten plac budowy i zobaczymy grę godną tego klubu?

Oby jak najszybciej. 

Przed Lechią dwa domowe mecze ze Stalą Mielec i Podbeskidziem Bielsko-Biała. Wiadomo, że obowiązkiem jest komplet punktów, natomiast dwa nudne wymęczone zwycięstwa nikogo w Gdańsku nie zadowolą. Tu potrzebny jest dobry styl, pokazanie rywalom, że jest się lepszym. Bo kibice są coraz bardziej zniecierpliwieni. A przecież każda cierpliwość kiedyś się kończy.

źródło:  własne