Gol strzelony w piątkowym meczu z Piastem Gliwice był pięćdziesiątym trafieniem Flavio Paixao dla Lechii w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Co ciekawe, osiem ostatnich ligowych trafień biało-zielonych było autorstwa Portugalczyka.

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że posiadanie klasowego napastnika, który zagwarantuje kilkanaście bramek w sezonie to marzenie wielu trenerów. Piotr Stokowiec ma ten komfort, choć pewnie nie obraziłby się, gdyby do siatki rywali trafiała większa liczba zawodników. Weźmy pod lupę obecną kadrę gdańskiego zespołu i przyjrzyjmy się zdobywcom bramek. Wyłączając piłkarzy, których już w Lechii nie ma, drugim najlepszym strzelcem biało-zielonych jest... Michał Nalepa (dwa gole). Po jednym mają Maciej Gajos i Żarko Udovicić.

Tymczasem fakty są takie, że ostatnie osiem bramek w lidze zdobył dla Lechii Flavio. Nikt inny. Żeby dostrzec inne nazwisko na liście strzelców, należy cofnąć się do meczu z ŁKS-em Łódź (wygranego 3:1). Pierwszą bramkę zdobył Lukas Haraslin (nie ma go już w Lechii), dwie kolejne Flavio. A dalszą historię już znacie.

Flavio mógł mieć o jednego gola więcej, natomiast w piątkowym spotkaniu z Piastem nie wykorzystał rzutu karnego (strzelił w poprzeczkę). - Taka jest piłka, czasami nie spudłujesz. Popełniłem błąd. Trzeba się z tym pogodzić. Nie miało to jednak wpływu na moją dalszą grę. Moja mentalność jest na wysokim poziomie i byłem gotowy, żeby się z tym zmierzyć. Podziałało, bo zdobyłem później jedynego gola w meczu - powiedział Portugalczyk.

Poniżej w linku do sylwetki Flavio znajdziecie wszystkie jego bramki w biało-zielonych barwach. Przypomnijmy, że pierwszego gola zdobył  6 marca 2016 roku przeciwko Jagiellonii Białystok. Dodajmy, że w tym meczu zaliczył hat tricka.
 

Jak widać poniżej Flavio Paixao ma już aż 14 bramek przewagi nad drugim Bagdanem Adamczykiem w klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy Lechii Gdańsk w Ekstraklasie. 

Warto dodać, że na naszej stronie możecie śledzić więcej statystyk dotyczących występów biało-zielonych. Szczegółów szukajcie w sekcji "STATYSTYKI".

35-latek nie myśli o koronie króla strzelców. W tym momencie ma dziewięć ligowych bramek. Do prowadzącego w klasyfikacji Jarosława Niezgody (przeszedł zimą z Legii do Major League Soccer w USA) traci pięć goli. - Znacie mnie, nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Nie stawiam sobie celu, że strzelę tyle i tyle bramek. Liczy się najbliższy mecz i praca, którą mamy do wykonania jako zespół - podkreśla napastnik biało-zielonych.

źródło: własne